Wiadomość, że w meksykańskim stanie Chihuahua został zamordowany Isidro Baldenegro, lat 51, znany tam działacz ekologiczny, środki przekazu podały 15 stycznia 2017 r. Od wielu lat Baldenegro organizował kampanie w obronie lasów sosnowych i dębowych w Sierra Madre, wycinanych przez biznes drzewny i wydobywczy. Zabójcy dopadli go w drodze do kryjówki – chciał zniknąć na jakiś czas z powodu otrzymywanych pogróżek śmierci. Nie zdążył. Trzy dekady wcześniej, w 1986 r., w podobny sposób zamordowano jego ojca.
Wokół śmierci Baldenegra zrobiło się głośno. Artykuł o jego zabójstwie opublikowały duże gazety, m.in. „New York Times”, „Guardian”, „El Pais” – Baldenegro był laureatem Nagrody Goldmana, nazywanej „ekologicznym Noblem”. (W 2016 r. zamordowano inną laureatkę tej nagrody – Bertę Caceres z Hondurasu).
Dzień później, 16 stycznia, w miejscowości oddalonej o setki kilometrów, w sąsiedniej Gwatemali, zabójcy włamali się do domu Laury Vasquez, lat 47, i wykonali na niej egzekucję. Vasquez była znaną w miasteczku San Rafael de las Flores działaczką, która sprzeciwiała się niszczeniu przyrody przez firmę górniczą eksploatującą srebro. Od kilku lat była obiektem kampanii zniesławień. Za swoją działalność spędziła bezprawnie siedem miesięcy w areszcie: władze publiczne są tam zblatowane ze światem biznesu i szykanują tych, którzy wchodzą w drogę wielkim interesom. W sądzie nie dowiedziono jej żadnego wykroczenia – i zwolniono. O śmierci Laury Vasquez nie pisały zagraniczne media. Nie była laureatką żadnej prestiżowej nagrody – pozostawała nieznana jak setki ofiar kryminalnej działalności wielkich przedsiębiorstw w krajach Południa.
Środki przekazu na świecie nie zauważyły również trzeciego z rzędu podobnego zabójstwa: 17 stycznia w miasteczku Buenaventura na pacyficznym wybrzeżu Kolumbii zamordowano 32–letnią Emilsen Manyomę, działaczkę walczącą z niszczeniem środowiska przez wielki agrobiznes i przemysł wydobywczy (uboczną ofiarą tej zbrodni był też jej mąż).