Co przyniesie ekshumacja Franco?

Wysadzić generała
Hiszpański parlament zdecydował o ekshumacji szczątków Francisco Franco z jego mauzoleum. Potrzebna była do tego zmiana pokoleniowa.
Mauzoleum i krzyż w Dolinie Poległych. To tu znajduje się grób Franco, a w wykutych w skale grobowcach leży 33 tys. ciał – zwycięzców i ofiar.
Oscar Gonzalez/NurPhoto/Getty Images

Mauzoleum i krzyż w Dolinie Poległych. To tu znajduje się grób Franco, a w wykutych w skale grobowcach leży 33 tys. ciał – zwycięzców i ofiar.

Generał Franco z żoną Carmen Polo
Wikipedia

Generał Franco z żoną Carmen Polo

Plac jest wielki i pusty. Nad bazyliką jest skała, a na skale krzyż. Jeden z największych na świecie – 150 m wysokości. Przy wejściu do bazyliki – dwa gigantyczne anioły zagłady z mieczami. W środku jest dość ciemno, oświetlenie imituje pochodnie. Tu i ówdzie widać rozstawione wiadra, słychać odgłos spadających kropel. Na środku bazyliki, pod liczącą 5 mln elementów mozaiką na gigantycznej kopule, jest płyta nagrobna, na której ktoś złożył świeże żółto-czerwone tulipany.

Spokoju strzeże kobieta w pelerynie. Psst! – ucisza ostro turystów, którzy rozmawiają zbyt głośno. Na płycie nagrobnej napis: Francisco Franco. W takiej scenerii – dla niektórych rodem z filmu grozy, dla innych pełnej splendoru – były dyktator spoczywa już od ponad 40 lat. I być może na tym koniec. W ubiegłym tygodniu Kortezy przytłaczającą większością głosów zdecydowały o przeniesieniu szczątków dyktatora z jego mauzoleum. Od głosu wstrzymała się tylko rządząca Partia Ludowa, a jej prawicowy premier Mariano Rajoy zapowiedział, że „na razie nie wypełnił uchwały”. Ale opozycja twierdzi, że to dopiero początek rozliczania dyktatury.

Msza za Franco

Rok po zakończeniu wojny domowej w Hiszpanii Franco postanowił: zbudujemy wielki pomnik na cześć Świętej Krucjaty. Krucjata – tak nazywał wojnę domową, takim określeniem posługiwali się też katoliccy biskupi.

Zadanie było nieliche, bo Franco wymyślił sobie kaplicę i grobowiec wykute w litej skale, w malowniczym paśmie górskim Sierra de Guadarama, niedaleko słynnego królewskiego pałacu Eskurial. Osobiście nadzorował budowę, podobno sam wybrał też drzewo jałowca, z którego jest krzyż. Budowa – planowana na rok – trwała aż 19 lat. Pracowało na niej 20 tys. więźniów politycznych. Kilkunastu straciło życie. Na sześciu piętrach wykutych w skale leży dziś 33 tys. ciał zwiezionych z całej Hiszpanii. Miały to być ciała zwycięzców wojny domowej, ale było ich za mało, by wypełnić grobowiec. Na rozkaz wodza zaczęto więc, bez wiedzy krewnych, sprowadzać ze zbiorowych mogił w całej Hiszpanii ciała wrogów politycznych.

W 1976 r. spoczął tutaj sam Franco. Obok jego grobu leży też José Antonio Primo de Rivera, założyciel i ideolog hiszpańskiej Falangi.

Dziś Valle de los Caídos, Dolina Poległych, to po części perwersyjna atrakcja turystyczna – obiekt odwiedza 1,3 mln ludzi rocznie – a trochę miejsce kultu. Co dzień przy grobie Franco odbywa się msza. Każdego 20 listopada, w rocznicę jego śmierci, zjeżdżają się tu jego wyznawcy. Mauzoleum-bazyliką zarządza pobliskie opactwo benedyktynów. Na jego konto wpływa co roku 340 tys. euro rządowej dotacji przeznaczanej na opiekę nad „majątkiem narodowym”.

To, że takie miejsce wciąż istnieje, wiele mówi o stanie hiszpańskiej demokracji – komentuje jeden z najbardziej znanych hiszpańskich historyków Julián Casanova. – Trudno sobie przecież wyobrazić, żeby we Włoszech istniało mauzoleum Mussoliniego. Albo miejsce pamięci Hitlera w Niemczech.

Casanova był członkiem komisji ekspertów, która miała zdecydować o dalszych losach Doliny Poległych. Proponowali, aby przenieść Franco na zwykły cmentarz, a w bazylice stworzyć centrum badań nad pamięcią historyczną. Plan jednak upadł wraz z dojściem do władzy prawicowej Partii Ludowej w 2011 r.

Prawica nigdy nie odcięła się jednoznacznie od frankizmu, nie potępiła dyktatury – tłumaczy Casanova. – Ale także socjaliści przez wiele lat patrzyli w inną stronę. Myślmy raczej o przyszłości – mówili nasi politycy.

Najpierw, zaraz po transformacji, chodziło o stabilizację polityczną i nierozdrapywanie starych ran. Potem o niektórych sprawach po prostu zapomniano, przynajmniej na poziomie polityki. Teraz wracają, jak choćby właśnie sprawa ekshumacji Franco. To posłowie Partii Socjalistycznej złożyli propozycję zmian w tzw. ustawie o pamięci historycznej, które pozwalałyby na ekshumację ciała Franco. Na rządzącą prawicę, która flirtuje z różnymi sektorami prawej sceny politycznej, trudno bowiem w tej sprawie liczyć. „Dla wielu ludzi była to spokojna, miła epoka” – podsumował w 2007 r. czasy frankizmu eurodeputowany Partii Ludowej Jaime Mayor Oreja.

Niepamięć winnych

Problem z Doliną Poległych to jednak niejedyny – choć zdecydowanie największy, przynajmniej gabarytowo – konflikt dotyczący hiszpańskich rozliczeń z przeszłością. Do 2011 r. w samym centrum Barcelony stał pomnik Zwycięstwo upamiętniający wygraną frankistów w wojnie domowej. Wielki obelisk pojawił się tam jeszcze w czasach republiki, ale od lat 40. zdobiła go również rzeźba przedstawiająca rozebraną do pasa kobietę z gałązką lauru w dłoni.

Zdemontowano ją i zmagazynowano w Muzeum Historii Barcelony dopiero dzięki wspomnianej ustawie o pamięci historycznej, uchwalonej przed dekadą przez lewicowy rząd José Zapatero. Ale to tylko wyjątek. Mimo ustawy przetrwały w Hiszpanii tysiące frankistowskich symboli, nazw ulic i pomników. Na przykład w Melilli, hiszpańskiej enklawie w Afryce Północnej, można nawet podziwiać pomnik dyktatora, który w kapeluszu i z lornetką wygląda, jakby wciąż doglądał interesu.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną