Jaką rolę pełniły żony i kochanki francuskich prezydentów

Pierwsze kobiety Republiki
Chyba tylko generał de Gaulle – jako prezydent – nie miewał żadnych dramatów z pierwszą damą Francji. Życie niemal wszystkich innych przypomina bulwarowe romanse.
Valérie Trierweiler, kolejna partnerka Hollande'a
Alain Apaydin/EAST NEWS

Valérie Trierweiler, kolejna partnerka Hollande'a

Yvonne z mężem gen. Charles'em de Gaulle'em w Berkhampstead w Anglii, 1941r.
Fred Ramage/Hulton Archive

Yvonne z mężem gen. Charles'em de Gaulle'em w Berkhampstead w Anglii, 1941r.

Danielle, żona Francois Mitterranda
Photoshot/Reporter

Danielle, żona Francois Mitterranda

Cécilia, druga żona Nicolasa Sarkozy'ego
Christian Charisius/Reuters/Forum

Cécilia, druga żona Nicolasa Sarkozy'ego

Ségolène Royal, była partnerka François Hollande'a
Alamy/BEW

Ségolène Royal, była partnerka François Hollande'a

Aktorka Julie Gayet, kochanka Hollande'a
Mustafa Yalcin/Anadolu Agency/Getty Images

Aktorka Julie Gayet, kochanka Hollande'a

Yvonne, żona Charles’a de Gaulle’a, osoba skromna, wychowana u sióstr zakonnych, traktowała życie jak służbę, określenie u wojskowych chwalebne. Matka trojga dzieci generała, ilekroć zaczynała mówić coś o polityce, słyszała: „Pani, zostawmy to”. Bo de Gaulle, wzorem starych francuskich rodzin, zwracał się do żony per pani. U boku bohatera narodowego, ale też człowieka nieśmiałego, pogrążonego w strategicznych rozmyślaniach, który własnymi rękami nie potrafił nawet wbić gwoździa, zajmowała się prowadzeniem Pałacu Elizejskiego i przyjęciami, w których często sama nie brała nawet udziału. Po śmierci generała powiedziała zaprzyjaźnionemu z rodziną pisarzowi: „Moje życie zakończyłam”.

Inne pierwsze damy zdecydowanie miały własne życie, oddzielne od prezydentów. Ale nie ma żadnego dla nich wspólnego mianownika. Co miałoby łączyć pruderyjną katoliczkę Yvonne z Carlą Bruni, drugą żoną prezydenta Sarkozy’ego, której naliczono 50 amantów? Albo Anne-Aymone, córkę księżniczki, żonę prezydenta Valery’ego Giscarda d’Estaing i Valérie Trierweiler, konkubinę niedawnego prezydenta François Hollande’a, córkę kasjerki na prowincjonalnym basenie? Każdy życiorys z osobna nadaje się na sensacyjny film.

Danielle i Anne

Yvonne była przeciwna powrotowi 68-letniego de Gaulle’a do władzy w 1958 r.; uważała, że mąż potrzebuje odpoczynku. Danielle, żona François Mitterranda – przeciwnie, gorąco go wspierała, kiedy po wielu niepowodzeniach, w wieku 65 lat zdobył prezydenturę. Po tym historycznym zwycięstwie Danielle zaintonowała Międzynarodówkę w wysłużonym renaulcie, którym Mitterrandowie wracali do domu. Danielle nigdy nie stroniła od polityki, aktywnie działała w organizacjach pozarządowych. Nie chciała jednak takiej roli pierwszej damy, która ograniczałaby się do patronatów czy fundacji charytatywnych.

Współtworzyła biuro skarg z działami: mieszkania, prawa człowieka, rodziny więźniów. I angażowała się na całego. Walczyła o reformę szkolną, prawa obywatelskie. Tworzyła stowarzyszenia pomocy, zwłaszcza dla Trzeciego Świata. Kilkakrotnie była przyczyną prawdziwych problemów dyplomatycznych Francji; walczyła na przykład o prawa Kurdów; jej wypowiedzi wspierające lud Sahary Zachodniej doprowadziły Maroko do gróźb zerwania współpracy z Francją. Najostrzej jednak wypowiedziała się publicznie przeciw ustawie (potem uchylonej) ograniczającej świadczenia socjalne i prawo automatycznego obywatelstwa francuskiego urodzonym we Francji dzieciom obcokrajowców. „To haniebne” – powiedziała, piętnując z nazwiska ministra, autora ustawy.

W 1994 r. popularny tygodnik „Paris Match” zamieścił zdjęcie Mitterranda z młodą kobietą przed paryską kawiarnią. Doświadczone oko fotografa dostrzegło podobieństwo obojga. Po raz pierwszy prezydent pokazał się publicznie ze swą 20-letnią córką. Dziewczyna jeszcze jako dziecko odwiedzała ojca w Pałacu Elizejskim, a wjeżdżała tam w całkowitej tajemnicy, kryjąc się między fotelami samochodu prowadzonego przez oficera ochrony. Dla Francji ujawnienie trzeciego dziecka prezydenta było sensacją, niewielu wtajemniczonych wiedziało o istnieniu Mazarine. Ale Danielle wiedziała doskonale o drugim życiu męża.

O rozwodzie nigdy nie było mowy: żona zgodziła się dzielić mężem z tą drugą, może dlatego, że sama pozyskała przyjaciela – w osobie Jeana, swego rodzaju majordomusa – kierowcy, ochroniarza, instruktora gimnastyki, tenisa, pływania. Otoczenie Mitterrandów przyzwyczaiło się do jego obecności. Jeździł z nią i synami prezydenta na narty, zrozumiano szybko, że jest kochankiem Danielle. Jean w końcu ją rzucił – był znacznie młodszy od niej, wyjechał na prowincję i ożenił się. Danielle przeżyła okres buntu. Dlaczego mąż może trwać przy swojej kochance, a ona musi się rozstać ze swoim Jeanem? Tym bardziej że właśnie tamta druga, Anne, była – jak wyznał prezydent w listach – prawdziwym szczęściem jego życia. Z nią też i z córką schorowany, umierający spędził ostatnie święta.

Kiedy Mitterrand poznał Anne, ona miała 19 lat, on – 46. Była później muzealniczką, specjalistką od IX-wiecznej rzeźby, kuratorką muzeum d’Orsay. Jej inspiracji i radom Francja zawdzięcza szklaną piramidę na dziedzińcu Luwru. Ale publicznie okazała swój związek z Mitterrandem tylko raz: na jego pogrzebie, gdzie stała w drugim szeregu, za żoną i dziećmi prezydenta. W 2016 r. wydała drukiem 1218 listów, jakie Mitterrand do niej napisał przez lata.

Cécilia

Anne godziła się żyć w cieniu Mitterranda, zupełnie inaczej niż Cécilia, poprzednia żona Nicolasa Sarkozy’ego. Pochodziła z zamożnej rodziny, jej ojciec, urodzony jako Aron Szuganow w Bełzie opodal Lwowa, prowadził w Paryżu eleganckie sklepy, dziadek Izaak Albeniz był znanym w świecie pianistą i kompozytorem. Rzuciła studia prawnicze, by na krótko zostać modelką, przeżyła romans z 20 lat od niej starszym znanym fotografem miesięcznika „Vogue”, jeździli razem po świecie.

Cécilia wkroczyła do Pałacu Elizejskiego dosłownie razem z mężem: pierwszy raz Francuzi zobaczyli na państwowej inauguracji nie tylko tego, na którego głosowali, ale parę małżeńską. Mówiono, że to był jej pomysł, bo rozgłos ją pociągał. Jednemu z wcześniejszych partnerów przy rozstaniu wykrzyknęła: „Żyję z najbardziej znanym mężczyzną we Francji”. Chodziło o jej późniejszego pierwszego męża Jacques’a Martina, który w telewizji prowadził oglądany przez miliony program, w którym małe dzieci śpiewały ówczesne przeboje. Cécilia zostawiła potem gwiazdora na rzecz Nicolasa Sarkozy’ego, który był wówczas merem modnego podparyskiego Neuilly.

Była najbardziej wpływową politycznie pierwszą damą. Jeszcze przed prezydenturą, kiedy Sarkozy był ministrem spraw wewnętrznych, zarządzała jego kalendarzem, miała w ministerstwie biuro, uczestniczyła w posiedzeniach gabinetu. Kiedy został szefem rządzącej partii – ona kierowała sekretariatem. Wtedy to Paryż obiegła plotka: żona najpotężniejszego ministra kraju romansuje z Richardem Attiasem, specem od reklamy (nawiasem mówiąc, z nim Cécilia robiła kampanię wyborczą męża).

Plotki okazały się prawdą. Cécilia na cały rok opuściła Sarkozy’ego – wyjeżdżając z kochankiem do Nowego Jorku, a potem krążyła między Nowym Jorkiem a Paryżem. Sarkozy był wstrząśnięty. Przestał o siebie dbać, stracił na wadze, miewał irytujące dla otoczenia napady gniewu; pytano po kątach, czy mężczyzna tak przybity kryzysem małżeńskim jest odpowiednim kandydatem na prezydenta, za którym noszą walizeczkę z guzikiem atomowym!

„Nie interesuje mnie Pałac Elizejski, jeśli jej tam nie będzie. Bez niej, bez życia rodzinnego – nie utrzymam się tam” – powiedział Sarkozy swej biografce. Cécilia wróciła przed wyborami, pomogła Sarkozy’emu w zwycięstwie. Przy prezydencie narzucała nominacje ministerialne. Sarkozy chciał ją zatrzymać przy sobie, oferując ważne misje polityczne. Została wysłanniczką prezydenta na rokowania z libijskim dyktatorem Kadafim, który więził bułgarskie pielęgniarki fałszywie oskarżane o zabijanie pacjentów. Pierwsza dama Francji osobiście decydowała o tonie i taktyce trudnych rozmów z dyktatorem i odniosła wielki sukces.

I nagle komunikat AFP: Nicolas i Cécilia Sarkozy ogłosili rozwód. Żadna żona w żadnym kraju nigdy nie porzuciła prezydenta! Później Cécilia objaśniała dziwacznie: „Czuję się inna niż wszyscy. Forsa, władza – mam to w nosie”. Oczywiście przesadzała. Attias, do którego wróciła do Ameryki, biedy nie klepał.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną