„Absolutnie dzikie okoliczności”. Rosyjska tłumaczka opowiada, jak wyglądała identyfikacja ofiar katastrofy smoleńskiej
Według mnie, świadka wydarzenia, wszystko odbyło w granicach przyzwoitości, nawet lepiej – wspomina rosyjska tłumaczka, która pomagała polskim rodzinom podczas identyfikacji ofiar katastrofy smoleńskiej w Moskwie.
Wrak tupolewa
Maxim Shemetov/Forum

Wrak tupolewa

Tłumaczka Polina Justowa-Kozerenko pracowała przy identyfikacji zwłok po katastrofie smoleńskiej. Publikujemy jej relację dzięki uprzejmości Radia Swoboda.

Jelena Fanajłowa: – Była pani w Smoleńsku podczas wysyłania ciał prezydenta Kaczyńskiego i jego żony Marii do Polski 11 kwietnia. Czy może pani o tym opowiedzieć?
Polina Justowa-Kozerenko: – Procedura oficjalnego przekazania prezydenckiej pary odbyła się na wojskowym lotnisku w obecności prasy, w obecności pracowników ambasady, w ceremonii nie mogli uczestniczyć przypadkowi ludzie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną