Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Świat

Brytania w opałach

Brexit tematem (ostatniej?) mowy tronowej królowej Elżbiety. Dziś na Wyspach nic nie jest pewne

Książę Karol towarzyszył Elżbiecie w zastępstwie jej małżonka. Książę Karol towarzyszył Elżbiecie w zastępstwie jej małżonka. Stefan Rousseau/Reuters / Forum
Tak niestabilnej sytuacji w polityce brytyjskiej nie było od wielu lat.

Brexit był głównym tematem środowej mowy tronowej wygłoszonej w imieniu rządu przez królową Elżbietę II. Mowę tradycyjnie przygotowują ministrowie, królowa jest w istocie ich ustami. Jedynym i ważnym przesłaniem przemówienia jest wola do wypracowania możliwie jak najlepszej umowy rozwodowej między Królestwem a Unią Europejską. Ale nad realizacją wiszą same znaki zapytania.

W tym roku, który już przechodzi do historii jako wyjątkowo trudny politycznie, symbolicznej wymowy nabrało to, że orędzie zostało opóźnione o dwa dni, a tron małżonka monarchini zajął jej syn, ponieważ mąż, książę Filip, znów znalazł się w szpitalu w związku z infekcją.

Nie wiadomo, jak długo jeszcze obecna para królewska będzie zaszczycała swoją obecnością uroczystość inauguracji brytyjskiego parlamentu, i czy nie zbliża się moment objęcia tronu właśnie przez księcia Karola, który w środę towarzyszył Elżbiecie w zastępstwie jej małżonka.

Co gorsza, nie wiadomo, czy bieg wydarzeń nie odeśle wkrótce mowy tronowej – czyli prezentacji głównych zamierzeń legislacyjnych obecnego rządu premier May – do archiwum historii.

Tu znów symbolicznej wymowy nabiera kluczowy fakt polityczny, że rozmowy koalicyjne między konserwatystami a północnoirlandzką, prawicowo-populistyczną partią DUP wciąż się toczą, czyli że premier May w dniu orędzia nie była pewna, czy Irlandczycy na pewno ją poprą. A to znaczy, że nawet jej premierostwo nie jest pewne, co praktycznie niemal paraliżuje sprawę Brexitu.

Zjednoczone Królestwo postrzegane było prawie jak wzorzec stabilności i przewidywalności politycznej. Zapomnijmy.

Dziś Wielka Brytania jawi się raczej jako przestroga: uważajcie z fundamentalnymi referendami, z populistyczno-narodową frazeologią, z przyspieszonymi wyborami i innymi zgranymi chwytami politycznymi. Żyjemy w czasach niepewności, zmiany paradygmatu, wyczerpywania się formuł towarzyszących polityce zachodniej od powojnia. Jeśli płynie z tego jakaś lekcja dla polityków – rządzących i opozycyjnych – to może taka, by okazali więcej pokory wobec rzeczywistości.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Kultura

Sto najodważniejszych polskich piosenek. Nie zawsze chodzi o tekst

Co się stało z odwagą twórców piosenek? I czy oznacza ona dziś to samo co przed laty? Zmianę pomaga prześledzić nowe wydawnictwo poświęcone polskiej muzyce ostatnich dekad.

Mirosław Pęczak
16.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną