Ceuta i Melilla: enklawy radykalizmu

Bramy dżihadu
Maleńkie Ceuta i Melilla, kawałki Europy w Afryce, skąd pochodzi jeden z zamachowców z Katalonii i wielu islamskich radykałów, mają nieproporcjonalnie wiele problemów. Mogłyby stać się laboratorium dla całej Europy, ale wiele musiałoby się tu zmienić.
Polityka

Afrykańczyk próbujący sforsować ogrodzenie między Marokiem a należącą do Hiszpanii Melillą.
Jesus Blasco de Avellaneda/Reuters/Forum

Afrykańczyk próbujący sforsować ogrodzenie między Marokiem a należącą do Hiszpanii Melillą.

Półwysep afrykański, na końcu którego leży Ceuta tworzy Cieśninę Gibraltalską.
Ongayo/Wikipedia

Półwysep afrykański, na końcu którego leży Ceuta tworzy Cieśninę Gibraltalską.

Rzeczywistość Granicy Południe, jak nazywają swoje afrykańskie miasta Hiszpanie, jest wyjątkowo skomplikowana. – Miękkie podbrzusze Hiszpanii – mówił mi przed rokiem o swoim mieście młody melillijski dziennikarz Jesús Blasco de Avellaneda. – Ceuta i Melilla to jedyne miejsca na ziemi, gdzie terytorium Unii Europejskiej styka się bezpośrednio z Afryką. W naszym 80-tysięcznym mieście mamy wszystkie globalne problemy: przemyt narkotyków i ludzi, niekontrolowany napływ imigrantów i dżihadyzm.

Ceuta i Melilla są współdzielone przez etnicznych Hiszpanów i Hispanoberberów, czyli potomków ludzi, którzy żyli tu jeszcze przed hiszpańskim podbojem pod koniec średniowiecza. W obu miastach, do których pretensje zgłasza Maroko, intensywność łączy się z nieco senną atmosferą hiszpańskiej prowincji. Choć dzieli je od siebie jakieś 400 km, niejedno mają też ze sobą wspólnego. Na przykład jedne z najwyższych w całej Unii wskaźniki bezrobocia, wśród młodzieży – sięgające 69 proc. w Melilli i 63 proc. w Ceucie. Największe w całej Hiszpanii rozwarstwienie społeczne i majątkowe, gdzie na jednym biegunie są hiszpańscy urzędnicy państwowi i wojskowi, a na drugim – niepiśmienni Hispanoberberowie, wśród których wskaźnik analfabetyzmu sięga 20 proc.

Wspólna w hiszpańskich enklawach jest też granica z Marokiem: pełna przemocy, z 6-metrową siatką zwieńczoną drutem żyletkowym. Przekraczają ją codziennie setki „kobiet-mulic” – wynajmowanych przez hiszpańskie firmy marokańskich tragarek, które, dźwigając na własnych plecach kilogramy towarów, pozwalają biznesom uniknąć opłat celnych. W obu miastach mieszka też około 700 dzieci i nastolatków, które dotarły tam na własną rękę z Maroka i próbują wszelkich sposobów, żeby dostać się do Europy. W Melilli wiele z nich żyje na ulicy.

Ale jest też pozytywne oblicze Ceuty i Melilli, na czele z niespotykaną nigdzie indziej wielokulturową mieszanką. Melilla to jedyne hiszpańskie miasto, które doczekało się prezydenta muzułmanina, miss Hiszpanii muzułmanki i gdzie najważniejsze muzułmańskie Święto Ofiarowania jest świętem urzędowym. W Ceucie cukiernie sprzedają koszerne słodycze, a elektroniką handlują Hindusi, którzy dotarli tu sto lat temu z brytyjskiego Gibraltaru. W Melilli na niewielkim obszarze można znaleźć meczety i modernistyczne kamienice zaprojektowane przez ucznia Gaudiego, katalońskiego architekta Enrique Nieto. Oba miasta mają ładne plaże i ciekawą zabudowę, a wielu mieszkańcom oferują całkiem wysoką jakość życia.

Enklawy ekstremizmu

W otoczonych mroczną legendą enklawach nic nie jest więc tak jednowymiarowe, jak mogłoby się zdawać. Ale problemów nie brakuje – jednym z nich jest rosnąca podatność młodzieży na religijny ekstremizm. 78 proc. ze 178 osób zatrzymanych w Hiszpanii między 2013 i 2016 r. w związku z terroryzmem pochodziło z zaledwie czterech miejsc: Barcelony i okolic, Madrytu oraz liczących wspólnie 170 tys. mieszkańców Ceuty i Melilli.

Badacze z Międzynarodowego Obserwatorium Studiów Nad Terroryzmem (OIET) w Madrycie Fernando Reinares i Carola García-Calvo wyliczyli, że niemal co piąte dochodzenie w sprawie terroryzmu prowadzone między 1995 a 2015 r. dotyczyło tych dwóch enklaw. „Ceuta i Melilla stały się ważnymi węzłami radykalizacji, miejscem intensywnej indoktrynacji i rekrutacji w celach terrorystycznych. Co więcej, oba miasta stały się także punktami eksportu wolontariuszy na fronty dżihadu do Syrii i Iraku” – pisze w artykule o dżihadyzmie inny ekspert ośrodka OIET Luis de la Corte Ibáńez.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną