Jak na Sycylii radzą sobie z problemem uchodźców

Po dwóch na miasteczko
Na południu Włoch przybysze z Afryki nie robią na nikim wrażenia. No, chyba że na przybyszach z Europy Wschodniej.
Targowisko Ballaro w Palermo. Kiedyś handlowali tu Polacy, dzisiaj – Nigeryjczycy.
Hermes Images/BEW

Targowisko Ballaro w Palermo. Kiedyś handlowali tu Polacy, dzisiaj – Nigeryjczycy.

Na lotnisku w Lamezii, w południowych Włoszech, lądują samoloty ze wschodniej Europy. Po pasażerów podjeżdżają ich rodacy mieszkający tu już od jakiegoś czasu: rodziny, znajomi. Na autach rejestracje z Dolnego Śląska, z rumuńskiej Suczawy, z Preszowa na Słowacji.

– Ach, Mezzogiorno – wzdychała do małżonka jedna z pasażerek jeszcze w samolocie. Ich dziecko darło się niemiłosiernie, bo mu rodzice nie chcieli kupić Pringlesów za taką ilość euro, za którą na ziemi mógłby się w nich tarzać.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj