Amerykańska dyplomacja w rozsypce. Bo jej szef nie lubi dyplomatów
„New York Times” alarmuje, że od stycznia z amerykańskiego ministerstwa spraw zagranicznych odeszło ponad stu oficjeli wyższego szczebla.
Rex Tillerson, szef Departamentu Stanu
IIP Photo Archive/Flickr CC BY SA

Rex Tillerson, szef Departamentu Stanu

Zdawałoby się, że prezydentura Donalda Trumpa, kopalnia tematów dla satyryków, dawno już powinna przestać czymkolwiek dziwić, jednak sytuacja w jego kluczowym resorcie zdumiewa coraz bardziej. Mowa o Departamencie Stanu, kierowanym przez człowieka, który najwyraźniej uważa, że dyplomacja to działalność zbędna, zawodowych dyplomatów nie lubi i najchętniej by się ich pozbył.

Rex Tillerson, były szef koncernu Exxon, ochoczo zgodził się na 30-procentową redukcję budżetu departamentu, zwolnił dziesiątki jego wyższych urzędników, a wielu dał do zrozumienia, że nie są mile widziani, co skłoniło ich do masowych rezygnacji.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną