Pedofilia położyła się głębokim cieniem na wizycie Franciszka w Chile
Papież spotkał się z grupą wiernych pokrzywdzonych przez osoby duchowne i zaognił konflikt wokół chilijskiego biskupa Juana Barrosa.
Papież Franciszek
Forum

Papież Franciszek

Przewidywania się sprawdzają. Pielgrzymka papieża Franciszka do Chile i Peru nie jest pasmem sukcesów. Przynajmniej w Chile, bo w Peru dopiero się rozpoczyna. W Chile już przed przybyciem papieża doszło do ataków na kilka kościołów. Niegroźnych, ale symbolicznych. Papież, choć Latynos, nie przez wszystkich był tu oczekiwany.

Krytycy, w chilijskim Kościele i poza nim – ponad 30 proc. Chilijczyków to niewierzący, agnostycy i ateiści – nie witali Franciszka z otwartymi ramionami dlatego, że w ich ocenie wbrew temu, co głosi, nie staje po stronie słabszych.

Chodzi o najbiedniejszych, o rdzenne mniejszości indiańskie i o ofiary księży pedofilów. Na razie najlepiej idzie papieżowi obrona praw Indian, z obroną praw ofiar dużo gorzej, a to przecież znak firmowy jego pontyfikatu.

Papież zaognił konflikt wokół biskupa

Sprawa pedofilska położyła się głębokim cieniem na wizycie. Codziennie towarzyszyły jej protesty na ulicach miejscowości odwiedzanych przez papieża. Bo wprawdzie papież spotkał się z grupą wiernych pokrzywdzonych przez osoby duchowne, ale zaognił konflikt wokół chilijskiego biskupa Juana Barrosa.

Sam biskup (mianowany w 2015 roku) nie jest oskarżany o seksualne wykorzystywanie nieletnich, tylko o ochranianie seksualnego drapieżcy w sutannie, ks. Fernanda Karadima. Według relacji jednego z pokrzywdzonych duchowny miał przed laty molestować chłopca w obecności Barrosa.

Franciszek wiedział o zarzutach przeciwko niemu, gdy go mianował biskupem. Uznał je za całkowicie bezpodstawne. Teraz odmówił spotkania twarzą w twarz z ofiarami Karadimy. I powtórzył publicznie, że nadal uważa ataki na Barrosa za oszczercze. Ofiary i część wiernych uznali to za akt nieprzyjazny i sprzeczny z oficjalną linią pontyfikatu Bergoglia w tej sprawie: zero tolerancji dla pedofilii w Kościele.

Zachowanie Franciszka w tej sprawie faktycznie wygląda nieprzekonująco. Płacze wraz z pokrzywdzonymi, ale odmawia rozmowy z inną ich grupą. To co jest dla papieża ważniejsze: autorytet biskupa czy tragedia ofiar ks. Karadimy? – pytają w Chile. I z tym pytaniem zostają po jego wyjeździe.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną