Świat czeka na kryzys. W takiej atmosferze rozpoczyna się szczyt w Davos
Trwający okres prosperity może się raptownie skończyć. Jest nowy raport o zagrożeniach dla świata.
Ekipa prezydenta USA Donalda Trumpa może mieć problem z użyciem ciężkich śmigłowców, ich przeloty mogłyby wzbudzić lawiny.
Denis Balibouse/Reuters/Forum

Ekipa prezydenta USA Donalda Trumpa może mieć problem z użyciem ciężkich śmigłowców, ich przeloty mogłyby wzbudzić lawiny.

Śnieg dwudziestolecia, który przysypał szwajcarskie Davos akurat podczas szczytu ekonomicznego, jest dobrym kontrapunktem do tego, o czym liderzy polityki i biznesu będą lub powinni rozmawiać w ciągu kilku najbliższych dni spędzonych w alpejskim kurorcie. Śniegu napadało tyle, że ważni i ważniejsi przywódcy muszą iść na znaczne kompromisy, do których nie są przyzwyczajeni, np. przesiadać się z limuzyn do pociągów. Ekipa prezydenta USA Donalda Trumpa może mieć problem z użyciem ciężkich śmigłowców, ich przeloty mogłyby wzbudzić lawiny. Drogi i ulice są śliskie, bo Szwajcarzy ponad przejezdność zapewnioną sypaniem soli drogowej wolą środowisko solą niezanieczyszczone.

Co nas czeka w 2018 roku?

Co roku przed szczytem wydawany jest „Raport o ryzyku wystąpienia zagrożeń dla świata” (Global Risks Report). Ale – to ważna uwaga – widzianego z perspektywy amerykańskiej, azjatyckiej i europejskiej elity. Świata zglobalizowanego, kapitalistycznego, wciąż działającego raczej pod dyktando zachodnich wartości i mód. Do Davos nie przyjeżdżają rewolucjoniści. Odwrotnie, i nie ma tu żadnej spiskowej teorii, to spotkanie zainteresowanych spokojem i utrzymaniem kontroli nad źródłami potęgi politycznej, stabilizacji nastrojów społecznych, stałych zysków przedsiębiorstw oraz dywidend dla akcjonariuszy. Do obecności zachęca oczywiście lans oraz przekonanie, że można w tych dniach w Alpach załatwić jakieś interesy.

Autorzy raportu, przygotowanego z udziałem ponad 700 przepytanych ekspertów, dzielą zagrożenia na dwa rodzaje – pod kątem prawdopodobieństwa ich wystąpienia i ewentualnego negatywnego efektu. W tym roku pierwsza piątka zjawisk i zdarzeń najbardziej prawdopodobnych to skrajne warunki pogodowe, wymuszone migracje, klęski naturalne, duże zamachy terrorystyczne i wykradanie na wielką skalę danych komputerowych. To nas pewnie czeka. Natomiast w piątce zagrożeń z największym potencjalnym piętnem: broń masowego rażenia, znów warunki pogodowe, kryzys związany z dostępem do wody, znów klęski naturalne i zmiana klimatu.

Pierwszy raz w ponaddziesięcioletniej historii wydawania tych raportów dostrzeżono, jak dużo ryzyka niosą negatywne zmiany w środowisku naturalnym. Wcześniejsze analizy davoskiego forum, jeszcze te sprzed kryzysu ekonomicznego 2008 roku lub zaraz po nim, koncentrowały się na kwestiach gospodarczych, np. cenach ropy, spowolnieniu w Chinach, spadku wartości aktywów. Mniej więcej od 2011 roku szala zaczęła przechylać się w stronę spraw środowiskowych.

Widać między wierszami, że zgromadzeni w Davos jeszcze do niedawna byli przekonani, że kontrolują sytuację. Ewentualnych zagrożeń dla konstrukcji porządku światowego, tak w polityce, jak w biznesie, upatrywali przede wszystkim w niedomaganiach zbudowanego przez siebie systemu. Od kilku lat dostrzegają jednak, że dla utrzymania komfortowego status quo nie wystarczą jedynie zabiegi piarowe albo korekty systemu finansowego.

Przeciwnie, ludzkość sama na obecne problemy długo i ciężko zapracowała, na dodatek bardzo trudno będzie je odkręcić. Choćby zapanować nad rozchwianym klimatem, tak samo nie uda się przywrócić wybitych gatunków, nie można z dnia na dzień wyłączyć pieców zatruwających powietrze albo opanować źródeł zanieczyszczenia mórz. A zły stan środowiska jest katalizatorem zmian społecznych wywołanych przez inne niekorzystne tendencje, np. narastające nierówności ekonomiczne czy zmiany demograficzne.

Z podobnych analiz wydawanych na początku tego roku m.in. przez szereg centrów analitycznych przebija się nastrój dekadencki, oswajania się z narastającym chaosem. Świat czeka na kryzys. Liczy się z tym, że mamy czasy przejściowe, że trwający okres prosperity może się raptownie skończyć. Trudno też powiedzieć, jak długo jeszcze utrzyma się choćby – to rzecz dla Polski kluczowa – Pax Americana i prymat Zachodu. Raport davoski nie daje instrukcji naprawy. Tę powinni znaleźć uczestnicy forum, o ile przebiją się przez śnieg i będą mieli ochotę.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną