Największa afera prezydenckiej kampanii w Rosji

Rybka zwana Nastią
Władimir Putin jest jedynym gwarantem spokoju. I dlatego należy mu się kolejna kadencja prezydencka – w tym propagandowym twierdzeniu może być sporo prawdy, co pokazała największa afera kończącej się kampanii.
Anastasija Waszukiewicz (po aresztowaniu w Tajlandii).
Gemunu Amarasinghe/AP/EAST NEWS

Anastasija Waszukiewicz (po aresztowaniu w Tajlandii).

To była typowo rosyjska kampania. Kandydaci na prezydenta, bez najmniejszych szans na wygraną, kłócili się ze sobą, mieszali z błotem i oblewali wodą. Ale rosyjska telewizja emitowała ich debaty rano, względnie późnym wieczorem, dając do zrozumienia, że na feralną siódemkę szkoda prime time. Poważne argumenty i merytoryczna krytyka stanu państwa ginęły w ogólnym zgiełku. Wszystko to przypominało elektoratowi znienawidzone lata 90. Putin, który starym zwyczajem nie brał udziału w debatach, jawił się na ich tle jako symbol rozwagi i stabilności.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj