Dominique Wolton o tym, czy papież Franciszek wierzy w Boga

Głos z innego świata
O tym, jaki naprawdę jest Franciszek, mówi Dominique Wolton, socjolog, agnostyk, autor rozmów z papieżem.
„Kiedy z bliska patrzę na Franciszka, trudno mi nie zauważyć jakiegoś szczególnego dobra, czułości, spokoju”.
Wikipedia CC BY 4.0

„Kiedy z bliska patrzę na Franciszka, trudno mi nie zauważyć jakiegoś szczególnego dobra, czułości, spokoju”.

Dominique Wolton
DRFP/Leemage/EAST NEWS

Dominique Wolton

JACEK ŻAKOWSKI: – Czy papież wierzy w Boga?
DOMINIQUE WOLTON: – Oczywiście. To widać w jego oczach.

Co to dla niego znaczy?
Jako agnostyk nie mam zielonego pojęcia. Ale kiedy z bliska patrzę na Franciszka, trudno mi nie zauważyć jakiegoś szczególnego dobra, czułości, spokoju. To wygląda na oznaki głębokiej pewności, czyli wiary.

Jako ateistę ciekawi mnie, jak głęboka może być „głęboka pewność” człowieka, który nie jest fundamentalistą. Na przykład, czy w obliczu śmierci będzie się cieszył, że otwiera się przed nim nowy rozdział, czy raczej będzie rozpaczał, że to koniec?
Księża mówią o smutku rozstania z bliskimi i radości, że wrócą do Boga. To jest standardowa odpowiedź. Ale nie wiem, czy jest prawdziwa i czy tak by odpowiedział Franciszek.

Pytam o to, bo mam wrażenie, że Franciszek jest inny.
Dlaczego jest inny?

Jakby inaczej wierzył. Robi wrażenie człowieka, któremu chodzi o coś głębokiego, co wynika z wiary, ale się nie kojarzy z Kościołem.
Widzę specyficzne spokojne napięcie wynikające z tego, że wie, co trzeba i jak trzeba. Z tego wynika coś, co uważam za formę wewnętrznego gniewu. Oburzenie na podłość, nierówności, egoizm i zło. Spokój wynika z pewności, że gniew jest odpowiedzią, jakiej należy udzielać. Często widywałem Franciszka w naturalnych relacjach sam na sam. Wiem, że mówi prawdę, deklarując „niczego się nie lękam”. Bez pewności wiary by do tego nie doszedł. A z drugiej strony złości go nienawiść, głupota, wojna, chciwość i pieniądz. Papież nie cierpi pieniądza.

W kapitalistycznym świecie to nie brzmi za dobrze.
Papież nie znosi też kapitalizmu. Paradoksem katolicyzmu jest to, że od „Rerum Novarum” w końcu XIX w. papieże wciąż potępiają dziki, nieprzejednany, bezwzględny kapitalizm i nie znajdują żadnego posłuchu w Kościele. Wśród katolików to się kiepsko przyjmuje.

A przyjmuje się poza Kościołem.
Ateistom, agnostykom, nawet protestantom jest do tej krytyki bliżej.

Bo Kościół żyje z kapitalizmem w permanentnym flircie. Jedno mówi, drugie robi. Tak dużo czytam kolejnych papieży krytykujących niesprawiedliwy kapitalistyczny świat, a tak często widzę biskupów i księży, którzy żyją z opowiadania o Bogu, a zachowują się, jakby go nie było. Dlatego pytam, czy Franciszek wierzy w Boga.
W Kościele zawsze był spór między obojętną, zajętą biznesami częścią episkopatu a buntownikami. Franciszek był i jest buntownikiem. Nie lubi pieniędzy, ma w Watykanie 50-metrowe mieszkanko, docenia ubóstwo, spiera się z Kościołem bogatym i potężnym. Zredukował do minimum protokół. Watykan go za to nie lubi. Ale nigdy nie założył tych pięknych, ozdobnych papieskich butów i zawsze chodzi w czarnych, topornych, obrzydliwych buciskach.

I co z tego?
Zapytałem go kiedyś, co papież może zmienić. Zastanowił się, podciągnął sutannę i pokazał te buty z przekornym uśmiechem. To było śmieszne.

Lub smutne. Tu chyba jest pies pogrzebany. Papież wierzący w Boga i chcący zmienić Kościół, może zmienić sobie buty.
To symbol.

Bezsilności?
Konflikt towarzyszy Kościołowi od samego początku. Franciszkanie zawsze potępiali rządy pieniądza. Franciszek jest bardzo franciszkański. Taki był już jako kardynał Buenos Aires.

To jest chwytliwy PR. Chyba dał się pan uwieść.
Nieee!

Jeżeli zmiana butów z lakierek na traperki ma takie znaczenie, to dlaczego papież zmienia je tylko u siebie. On kupuje traperki, a jego podwładny w Toruniu maybacha. On porzuca papieskie apartamenty i mieszka w skromnym mieszkanku, a jego podwładni w Polsce fundują sobie pałace.
Nie wszyscy. Pieniądze są w Kościele problemem. Ale już nie w Watykanie. Przynajmniej nie w takim stopniu jak dotychczas. Franciszek reformuje watykańskie finanse. Nie wszystko może zmienić jednocześnie. Zaczął od Watykanu. To jest pierwszy papież, który wśród najważniejszych zadań pontyfikatu umieszcza ubóstwo. Nie Benedykt…

…który chodził w butach od Prady.
I nie Jan Paweł II. I nie Paweł VI. Nawet nie Jan XXIII. Dlatego w Kościele jest taki sprzeciw wobec tego papieża.

W Polsce widzę głównie lekceważenie. Papież może sobie chodzić w traperkach i jeździć po Nowym Jorku fiatem 500, a Tadeusz Rydzyk wysysa miliony od państwa i wozi się limuzynami za setki tysięcy. Wolno mu. Franciszek nic mu nie zrobi. To nie jest jedyny taki ksiądz ani jedyny taki kraj.
Papież nie może zrobić wszystkiego.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną