USA: wojna o broń

Spluwa i szajba
Zamiłowanie Ameryki do broni to choroba, na którą nikt mądry nie wynalazł lekarstwa – zresztą chora uporczywie odmawia leczenia. Czy uczniowie „maszerujący o swoje życie” przekonają ją, by podjęła terapię?
Uczestniczka „marszu o swoje życie” w Bostonie. Protesty po masakrze w Parkland odbyły się w ponad 700 miastach w USA i blisko 40 na świecie.
John Tlumacki/The Boston Globe/Getty Images

Uczestniczka „marszu o swoje życie” w Bostonie. Protesty po masakrze w Parkland odbyły się w ponad 700 miastach w USA i blisko 40 na świecie.

Mówią, że nie są w stanie oglądać ulubionych filmów akcji, gdzie jest dużo wystrzałów, bo natychmiast odżywa w nich TO. TO, czyli wspomnienie masakry, którą przeżyli w szkole w miasteczku Parkland na Florydzie, gdzie w połowie lutego 19-latek zastrzelił z karabinu AR-15 14 uczniów, trzech nauczycieli i ranił kilkanaścioro innych.

Tydzień przed Wielkanocą wraz z uczniami z Parkland swój sprzeciw, wściekłość i rozpacz wykrzyczało przed Kapitolem w Waszyngtonie 200 tys. demonstrantów z różnych części Ameryki, a mniejsze marsze nazywane marszami o swoje życie („March for Our Lives”) i pikiety odbyły się w ponad 700 miastach w USA i blisko 40 na świecie.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj