Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Wiatr niesie piach

Ormianie na ulicach

Erywań, 25 kwietnia 2018 r. Wiec zwolenników ormiańskiego przywódcy opozycji Nikola Paszyniana. Erywań, 25 kwietnia 2018 r. Wiec zwolenników ormiańskiego przywódcy opozycji Nikola Paszyniana. Gleb Garanich/Reuters / Forum
Zdecydowanie nie życzymy Armenii rewolucji. Dla tego małego i żyjącego w ciągłym zagrożeniu kraju podważenie dominacji Rosji byłoby śmiertelnie niebezpieczne.
LM/Polityka

W chwili zamykania tego numeru POLITYKI nie było jeszcze wiadomo, jakie efekty przyniosą protesty. I czy ich przywódca Nikol Paszynian – dziennikarz, dysydent, były więzień polityczny – zostanie premierem. Bo jeśli nie, to parlament zostanie rozwiązany i Ormian będą czekać nowe wybory. Pierwsza próba Paszyniana, głosowanie 1 maja, zakończyła się fiaskiem z powodu sprzeciwu rządzącej Republikańskiej Partii Armenii (RPA).

Przed Paszynianem otwarte są wciąż wszystkie drogi. Może zmieść obecną władzę na drodze protestów. Może – wcześniej czy później – zostać premierem. Może też trafić do więzienia, odejść w zapomnienie albo nawet zginąć w niewyjaśnionych okolicznościach, co w Armenii nie byłoby wcale takie zaskakujące.

Jeśli dotychczas rządząca partia ustąpi i pozwoli Paszynianowi zostać premierem, sama stanie się opozycją kontrolującą większość miejsc w parlamencie, co nie będzie zbyt zdrowym rozwiązaniem. Jeśli zaś RPA pójdzie w zaparte, jej sprzeciw wobec Paszyniana doprowadzi do rozwiązania parlamentu i dalszych, być może już krwawych, protestów.

Przyczyną masowych demonstracji, które w kwietniu pozbawiły władzy premiera Serża Sarkisjana, było zwykłe kłamstwo. Sarkisjan przez ostatnie 10 lat był prezydentem (jego wybór okupiony był 10 zabitymi w powyborczych protestach) i nie mógł starać się o kolejną kadencję. Ale mógł zmienić ustrój tak, by realna władza przeszła z rąk prezydenta w ręce premiera i tym premierem zostać. Tak postąpił, choć wiele razy zapewniał, że tego nie uczyni. Była to polityczna operacja à la Putin-Miedwiediew mająca zapewnić ciągłość władzy Sarkisjana.

Ormianie chcą zmian

Oszukani Ormianie wyszli na ulice, a demonstracjami pokierował Nikol Paszynian. Władza nie zdecydowała się (jak do tej pory) na użycie siły, również dlatego, że część przedstawicieli resortów siłowych było temu przeciwnych.

Polityka 19.2018 (3159) z dnia 08.05.2018; Świat; s. 54
Oryginalny tytuł tekstu: "Wiatr niesie piach"
Reklama