Święta Śmierć – nowa religia Ameryki

Moc Chudziny
La Santa Muerte – Święta Śmierć – nie czyni wyrzutów mordercom czy złodziejom. Czy dlatego jest dziś najszybciej rozprzestrzeniającym się kultem religijnym na świecie?
Największym wyzwaniem dla badaczy nowych religii jest ustalenie, skąd popularność Świętej Śmierci poza Meksykiem.
sellingpix/PantherMedia

Największym wyzwaniem dla badaczy nowych religii jest ustalenie, skąd popularność Świętej Śmierci poza Meksykiem.

Badacze kultu upatrują jego początków w mariażu religijnych motywów katolickich i wierzeń Azteków.
Ted Soqui/Getty Images

Badacze kultu upatrują jego początków w mariażu religijnych motywów katolickich i wierzeń Azteków.

Sanktuarium Universal de la Muerte w Los Angeles. Liczba wyznawców Świętej Śmierci sięgnęła kilkunastu milionów – także w Ameryce Środkowej i USA.
Axel Koester/Getty Images

Sanktuarium Universal de la Muerte w Los Angeles. Liczba wyznawców Świętej Śmierci sięgnęła kilkunastu milionów – także w Ameryce Środkowej i USA.

U stóp figurek przedstawiających Ją ustawiają butelki i kieliszki. Kładą cygara, skręty z marihuaną, koperty z prośbami. Zawieszają fotografie bliskich, o których zdrowie i życie błagają. Zapalają świeczki, wrzucają monety do skarbonek. W skupieniu się modlą.

Uboga dzielnica Tepito w stolicy Meksyku, niedziela kilka lat temu. W stronę małej kapliczki na niewielkiej ulicy, gdzie panoszą się gangi dilerów i złodziei, podążają grupy wyznawców. Są wśród nich młodzi, starsi, ludzie w średnim wieku, rodziny z małymi dziećmi – żadnych barier pokoleniowych. Przeważają jednak kobiety.

Tekst litanii zawieszony przed kaplicą: „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego/Niepokalana Światłości/Błagam Cię, łask mi udziel swych/Aż do ostatniej godziny”.

To błagania zanoszone do Świętej Śmierci (Santa Muerte), Chudziny (La Flaca), Czarnej Dziewczyny (La Chica Negra), Najświętszej (Santisima), której kult narodził się na terenach Meksyku krótko po hiszpańskiej konkwiście, rozwinął w ostatnich dwóch dekadach, a obecnie rozprzestrzenia się błyskawicznie na całej zachodniej półkuli – od Kanady po Argentynę.

Tradycyjne meksykańskie obrazy śmierci były, o dziwo, radosne: ludzie cieszyli się, że ich bliscy zmarli wracali na chwilę i znów byli między nimi. Wizerunki Świętej Śmierci są inne: ponure, majestatyczne, niepokojące, czasem nawet przerażające.

Wiele modlitw do niej brzmi dokładnie jak modlitwy katolickie; tylko niektóre zawierają drobne różnice. Krok pierwszy: wierni proszą Boga, żeby pozwolił zwrócić się do Chudziny. Krok drugi: proszą Najświętszą o opiekę nad chorymi, więźniami, biednymi, o wstawiennictwo w kłopotach uczuciowych, o wsparcie w domu, miejscu pracy, na ulicy. Te prośby brzmią dokładnie jak litanie do Serca Jezusa czy do Matki Boskiej.

Sprawczyni szczęścia

Wyznawcy Świętej Śmierci mają osobne rytuały, przypominające czasem te z Kościołów zielonoświątkowych. Na przykład zamykają oczy, ściskają się za dłonie i tworzą łańcuch, przez który przepływa – jak wierzą – energia od Niej. Ta energia ma dać im siłę, być tarczą obronną przed zasadzkami, pechem, nieszczęściami, jakie czyhają na nich w życiu.

Wizerunki i figurki Najświętszej zrasza się wodą święconą przyniesioną z miejscowej parafii. Chudzina lubi prezenty: papierosy, czekoladę, różne trunki. Do rytuałów należy też okadzanie Jej portretów i figur dymem z cygar i jointów z marihuany. To paradoks, że Święta Śmierć ma także rys hedonistyczny.

Tamtej niedzieli w Tepito zagadywałem wiernych, o co przyszli Ją prosić.

Kobieta w średnim wieku powiedziała, że w zeszłym tygodniu ukradli jej samochód i od razu przyszła poprosić Najświętszą o pomoc w jego odnalezieniu. Odnalazł się natychmiast – dowód, że Ona pomaga! Teraz przyszła podziękować. W toku rozmowy okazało się, że to policja znalazła skradzione auto, jednak – jak wierzyła rozmówczyni – stało się to „dzięki Jej wstawiennictwu”.

Młoda dziewczyna z naszyjnikiem i w koszulce z Jej wizerunkami przekonywała z kolei, że Santa Muerte wyciągnęła z więzienia jej chłopaka. Gdy odsiadywał wyrok, prosiła Ją, by go chroniła. Przeżył więzienie, znowu są razem. Ona przychodzi codziennie do kapliczki w Tepito, żeby dziękować sprawczyni swojego szczęścia za spełnienie próśb.

Dziewczyna była katoliczką. Mówiła, że najważniejszy jest Bóg Ojciec, a dopiero potem Ona. Jednak gdy ksiądz z parafii zobaczył, że nosi koszulkę i biżuterię z wizerunkiem Świętej Śmierci, nawrzeszczał, że to grzech. Wysłuchała w milczeniu i nadal przychodzi do „grzesznej” kaplicy. Wierzy bowiem, że to Ona jej pomaga.

Młody mężczyzna (również z wizerunkiem Santa Muerte na naszyjniku) przyszedł prosić o spokój ducha po rozwodzie z żoną. Mówił, że ufa tylko Jej; Kościół katolicki to – jego zdaniem – „największa mafia na świecie, która zbija majątek na biednych”. Kościół zresztą potępia rozwody – a Ona rozumie, że w życiu układa się różnie.

Kościół katolicki prowadzi doktrynalną krucjatę przeciwko kultowi Chudziny. Biskupi i księża głoszą, że ten kult to bluźnierstwo, zabobon i naruszenie pierwszego przykazania: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”. Mimo potępień zapisanych w kościelnych dokumentach i rzucanych z ambon zakazany kult kwitnie i ma się lepiej niż kiedykolwiek wcześniej.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną