Kosowo-Serbia: niebezpieczna zmiana granic

Puszka z demonami
Zmiana granic między Kosowem i Serbią z daleka wydaje się genialnym w swojej prostocie planem, rozwiązującym nierozsupływalny węzeł bałkański. Ale uwaga: wkraczamy na gigantyczne pole minowe!
„Kosowska Mitrovica... stąd już nie ma odwrotu” – serbskie graffiti w centrum miasta.
Laura Lezza/Getty Images

„Kosowska Mitrovica... stąd już nie ma odwrotu” – serbskie graffiti w centrum miasta.

Pomysł, nad którym dyskutują prezydenci Serbii i Kosowa, jest taki. Punkt pierwszy: Serbia dostaje zamieszkane przez Serbów terytoria w Kosowie, a Kosowo – albańskojęzyczne tereny w Serbii. Punkt drugi: Serbia w jakiejś formie uznaje Kosowo, oba kraje mogą wejść do UE. Punkt trzeci: wszyscy są szczęśliwi.

Obie strony mają tu do ugrania całkiem sporo: prezydent Serbii Aleksandar Vuić, odzyskując północne Kosowo, odwraca choć w części skutki upokorzenia swego kraju w latach 90. i wyjęcia spod władzy Belgradu dużej części regionów zamieszkanych przez etnicznych Serbów.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj