Świat

Księżycowy Jedwabny Szlak

Chińska misja na księżycu

Jadeitowy Królik, chiński lunarny łazik z 2013 r. Jadeitowy Królik, chiński lunarny łazik z 2013 r. CNSA / EAST NEWS

Nowy rok zaczął się pod znakiem Chin: sonda Chang’e 4, po raz pierwszy w dziejach astronautyki, wylądowała z sukcesem na niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca. Chang’e to chińska bogini Księżyca, postać bardzo znana w miejscowej mitologii, a Jadeitowy Królik, nazwa lunarnego łazika, to w tej opowieści jedyny jej towarzysz na Księżycu. Ostatni raz człowiek był tu w odległym 1972 r., kiedy kończyła się amerykańska misja Apollo. Ostatnia radziecka sonda księżycowa Łuna wylądowała w 1976 r.

Polityka 2.2019 (3193) z dnia 08.01.2019; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 11
Oryginalny tytuł tekstu: "Księżycowy Jedwabny Szlak"

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Zapomniana historia Mietka Kosza

Film Macieja Pieprzycy „Ikar. Legenda Mietka Kosza” z brawurową rolą Dawida Ogrodnika przypomina wielką postać tytułowego niewidomego pianisty. To powód, by raz jeszcze zastanowić się nad wciąż nośnym mitem artysty straceńca.

Mirosław Pęczak
19.10.2019