Świat

Tajlandia ma formalnie nowego króla

Tajlandia ma wreszcie formalnie nowego króla. 66-letni syn poprzedniego władcy, Maha Vajiralongkorn, otrzymał ponad 7-kilogramową koronę. Tajlandia ma wreszcie formalnie nowego króla. 66-letni syn poprzedniego władcy, Maha Vajiralongkorn, otrzymał ponad 7-kilogramową koronę. y Committee On Public Relations Fo Handout/ABACAPRESS.COM / EAST NEWS
W Tajlandii trwa trzydniowa koronacja rządzącego krajem od prawie trzech lat króla Ramy X.
W Tajlandii trwa trzydniowa koronacja rządzącego krajem od prawie trzech lat króla Ramy X.Tris T7/Wikipedia W Tajlandii trwa trzydniowa koronacja rządzącego krajem od prawie trzech lat króla Ramy X.

Dwa i pół roku po śmierci króla Bhumibola Adulyadeja, czyli Ramy IX, Tajlandia ma wreszcie formalnie nowego króla. 66-letni syn poprzedniego władcy, Maha Vajiralongkorn, otrzymał ponad 7-kilogramową koronę wykonaną w 1782 r. z czystego złota i zdobioną diamentami, przywilej zasiadania na tronie pod dziewięciostopniowym królewskim parasolem i tym samym dopełnił długotrwałego procesu przekazania władzy.

Ceremonia w Bangkoku będzie łącznie trwała trzy dni i jest pełna symboliki łączącej w sobie tradycję buddyjską i hinduistyczną. Ma kosztować nawet miliard bahtów, czyli ponad 100 mln zł. Najważniejszym wydarzeniem była sobotnia koronacja i przekazanie królowi pięciu symboli władzy (poza koroną to też miecz, berło, sandały oraz traktowane jako jedność wachlarz i odganiacz do much), obmycie Ramy X uświęconą wodą zebraną ze szczególnych miejsc w całym kraju (tzw. ceremonia Song Muratha Bhisek) i przyjęcie przez niego roli protektora buddyzmu w świątyni Szmaragdowego Buddy. Niedzielne i poniedziałkowe obchody będą już mniej symboliczne – w planach jest m.in. parada oraz audiencja generalna dla tysięcy zgromadzonych w stolicy Tajów.

Koronacja to w Tajlandii wydarzenie szczególne. Choć Vajiralongkorn rządzi już od ponad dwóch lat, a następcą tronu był od lat 70., dopiero teraz zyskał status króla-boga w kraju, gdzie ok. 95 proc. mieszkańców wyznaje buddyzm. Dla Tajów to też wydarzenie o ogromnym znaczeniu społecznym, bo pokazuje, że mimo chaotycznej sytuacji w polityce, niejasności co do tego, czy krajem nadal rządzić będzie wojsko i pogłębiającego się podziału między stronnikami armii a cywilnymi demokratami, monarcha wciąż ma moc zbliżania do siebie wszystkich mieszkańców.

Boskie wydarzenie

Ponad dwuletnia przerwa między śmiercią poprzedniego króla a koronacją nowego to nic zaskakującego. Zarówno rodzina królewska, jak i cały naród były przygotowane na śmierć Bhumibola w październiku 2016 r. – rządził on krajem przez 70 lat (najdłużej na świecie) i zmarł w wieku 88 lat po długiej chorobie, która stopniowo eliminowała go z życia publicznego pod koniec panowania (choć z uwagi na prawo o ochronie majestatu i szacunek, o chorobie poprzedniego monarchy nikt nie głośno nie mówił).

Jedyny syn Bhumibola i jego jedynej żony królowej Sirikit oficjalnie przyjął koronę na początku grudnia 2016 r. Rząd następnie retroaktywnie zadekretował, że panowanie Ramy X rozpoczęło się natychmiast po śmierci jego ojca. Długotrwała procedura przekazania władzy obejmowała jeszcze kremację Bhumibola, która nastąpiła dopiero w październiku 2017 r., ponad rok po jego śmierci. Dopiero wtedy formalnie rozpoczęły się przygotowania do koronacji Vajiralongkorna. Data obchodów została wybrana przez astrologów, bo na tajskim dworze królewskim tego rodzaju symbolika jest bardzo ważna.

Obchody są zresztą pełne skomplikowanej symboliki. Wodę do rytualnej ablucji pobierano z ponad 100 źródeł między godziną 11:52 a 12:38. Sama koronacja rozpoczęła się o 10:09, a w trakcie oficjalnego wprowadzenia króla do pałacu królewskiego w Bangkoku otrzymał on kota, białego koguta, żarna, zieloną tykwę, talerz ziaren ryżu, talerz ziaren sezamu i miskę fasolek. W Tajlandii niemal wszyscy ubierają się na żółto – kolor ten został wybrany dlatego, że król urodził się w poniedziałek, a żółty to kolor kojarzony symbolicznie z tym dniem tygodnia.

Czytaj także: Czy w Tajlandii jest jeszcze bezpiecznie?

W cieniu ojca

Koronacja króla to wydarzenie dla Tajów wyjątkowe. W przeciwieństwie do innych monarchii, zwłaszcza europejskich, tajski ród królewski nie uległ popkulturyzacji, a celebrowane są jedynie najważniejsze wydarzenia o znaczeniu symbolicznym i duchowym. Dla wielu mieszkańców kraju to pierwsza koronacja za ich życia, bo Bhumibol założył koronę w 1950 r. Dlatego powszechna radość, emocje i poczucie ważności wydarzenia są szczere, a tysiące Tajów z autentycznym wzruszeniem będzie uczestniczyło w celebracji w Bangkoku.

Jednak realne oczekiwania wobec Vajiralongkorna pozostają zagadką. W Tajlandii obowiązuje prawdopodobnie najbardziej surowe prawo o ochronie majestatu króla na świecie. Monarchy nie można obrażać, krytykować czy wyśmiewać, a definicje tych działań są na tyle szerokie, że w ramach potrzeby rząd może w ten sposób pozbyć się wszystkich krytyków i wsadzić ich na długie lata do więzienia. Turyści czy zagraniczni dziennikarze nie mają taryfy ulgowej. O królu mówi się dobrze albo wcale. W przeszłości oskarżany o obrazę majestatu był m.in. internauta, który zalajkował na Facebooku satyryczną kreskówkę wyśmiewającą psa poprzedniego króla.

Bhumibol był szczerze przez ogromną większość Tajów uwielbiany. Urodzony w Stanach i wykształcony w Szwajcarii monarcha zainicjował tysiące projektów, które zmodernizowały Tajlandię (m.in. związanych z hydrotechniką) i poprawiły jakość życia. Lubił podróżować po kraju i spotykał się z poddanymi na wsi. Równie szanowana jest królowa Sirikit, która wciąż żyje, choć po udarze nie udziela się publicznie.

Czytaj także: Gesty, które obalają rządy

Nowy król, nowy człowiek

Vajiralongkorn jest jednak zupełnie inny niż Bhumibol. W przeciwieństwie do ojca i wujka, który był królem przed Bhumibolem, Rama X urodził się w Tajlandii. Jednak wykształcenie odebrał za granicą (w Australii i Wielkiej Brytanii), a jako następca tronu mieszkał ostatnio w Bawarii. Jest pilotem wojskowym i cywilnym, służył w siłach powietrznych Tajlandii. Miał cztery żony. Obecną, czwartą, czyli królową Suthidę, byłą stewardessę Thai Airways, następnie mianowaną szefową ochrony następcy tronu i generałem tajskiej armii po zaledwie sześciu latach służby, Rama X poślubił w nieoczekiwanej ceremonii 1 maja. Choć wcześniej spekulowano o ich związku, to nigdy nie został on potwierdzony. Z trzema poprzednimi żonami ówczesny następca tronu się rozwiódł.

Od śmierci ojca Rama X nie boi się decyzji. Objął m.in. osobistą własność nad agencją zarządzającą majątkiem rodziny królewskiej, szacowanym na ok. 30 mld dolarów, stając się tym samym jednym z najbogatszych monarchów świata (znaczna część tego majątku to ziemia, w tym atrakcyjne działki w centrum Bangkoku). Wpływał też na kształt nowej konstytucji, a pośrednio także na marcowe, pierwsze od 2011 r. wybory parlamentarne, zakazując nominacji swojej siostry Ubolratany jako kandydatki na premiera przez jedną z niewielkich partii opozycyjnych wobec wojskowych.

Dla Tajów monarchia i sam król to wciąż symbol jedności narodu. Nawet najbardziej antyrządowi politycy nie pozwolą sobie na jakąkolwiek krytykę króla (z szacunku, ale i z obawy przed nieuniknionymi i drakońskimi karami więzienia). Zdaje się, że mimo teoretycznego przywrócenia demokracji kraj czekają kolejne zawirowania politycznej i coraz ostrzejsze przepychanki o władzę między autorytarnymi wojskowymi a mniej lub bardziej demokratyczną opozycją. Bhumibol podczas licznych kryzysów podczas swojego panowania zwykle udanie negocjował pojednanie. Rama X zapewne też będzie miał taką szansę.

Czytaj także: Azja się rozwarstwia

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Osamotnienie – dżuma współczesności?

Mamy w Polsce 5 mln jednoosobowych gospodarstw domowych. Na razie co czwarte gospodarstwo. W 2035 r. – co trzecie.

Ewa Wilk
08.02.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną