Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Podwórko na wyłączność

AMERYKA ŁACIŃSKA: Ostry kurs Trumpa

Interwencja USA w Wenezueli mogłaby wywołać wojnę domową. Na dodatek ustanowiłaby rząd z zewnętrznego nadania. Na zdjęciu Juan Guaido przemawia do mieszkańców Caracas. Interwencja USA w Wenezueli mogłaby wywołać wojnę domową. Na dodatek ustanowiłaby rząd z zewnętrznego nadania. Na zdjęciu Juan Guaido przemawia do mieszkańców Caracas. Carlos Garcia Rawlins / Reuters
Pomysł Donalda Trumpa na Amerykę Łacińską najlepiej widać na przykładzie Wenezueli. Gotów jest wesprzeć rebelię Juana Guaidó interwencją wojskową.
Apogeum stosunku Trumpa do Ameryki Łacińskiej była zapowiedź zbudowania wzdłuż całej granicy anerykańsko-meksykańskiej muru separacyjnego. Na zdjęciu granica między San Diego a Tijuaną.Office of Representative Phil Gingrey/Wikipedia Apogeum stosunku Trumpa do Ameryki Łacińskiej była zapowiedź zbudowania wzdłuż całej granicy anerykańsko-meksykańskiej muru separacyjnego. Na zdjęciu granica między San Diego a Tijuaną.

Wenezuela to politycznie najgorętsze dziś miejsce w regionie – nie tylko dla Donalda Trumpa. Jego ekipa nie kryje, że chciałaby pozbyć się tamtejszego prezydenta autokraty. Urzędnicy z Waszyngtonu od miesięcy spiskują z wenezuelską opozycją. Stawka jest wysoka: Wenezuela to kraj zasobny w złoża ropy.

Konflikt między autokratycznym rządem Madura a jego przeciwnikami sięgnął w ostatnich dniach kolejnego apogeum. Przewodniczący parlamentu Juan Guaidó, który w styczniu ogłosił się prezydentem kraju, ukazał się w zeszłym tygodniu w otoczeniu wojskowych i zapowiedział rychły koniec rządów Madura. Wydawało się, że armia przechodzi na jego stronę; o poparciu wojska dla Guaidó zapewniał też Waszyngton. Szybko nastąpił zwrot akcji: okazało się, że Guaidó poparła mała grupa niższych oficerów, wysokie szarże stały murem – przynajmniej pod koniec zeszłego tygodnia – za autokratą.

Trump od początku popierał samozwańca, a jego rywalowi groził wojskową interwencją. Groźba pozostaje wciąż bez weryfikacji: może to tylko psychologiczna wojna nerwów i Trump ani myśli wysyłać wojska do Caracas? Administracja Obamy również słała sygnały, że nie akceptuje autorytarnych praktyk rządu Madura, lecz pogróżki Trumpa otworzyły inny rozdział w relacjach z Wenezuelą. Może są zwiastunem zmiany polityki USA wobec całego regionu?

Samozwańczy prezydent z Caracas od początku działał w porozumieniu z Waszyngtonem. Desperacki zdawałoby się krok ogłoszenia się przywódcą-samozwańcem poprzedziły wielomiesięczne zakulisowe rozmowy i ustalenia między politykami opozycji, kongresmenami powiązanymi z diasporą wenezuelską w USA, ludźmi Trumpa i prawicowymi politykami z Ameryki Łacińskiej. Guaidó miał dostać zapewnienie absolutnego poparcia, jak i tego, że Waszyngton nie zostawi go na pastwę Madura.

Polityka 19.2019 (3209) z dnia 07.05.2019; Świat; s. 44
Oryginalny tytuł tekstu: "Podwórko na wyłączność"
Reklama