Świat

Bunt beznadziei

CHINY: Hongkong na ulicy

Dzisiejsi uczniowie i studenci to pokolenie, które na własnej skórze zmierzy się z rokiem 2047, w którym ustanie zasada „jeden kraj, dwa systemy”. Dzisiejsi uczniowie i studenci to pokolenie, które na własnej skórze zmierzy się z rokiem 2047, w którym ustanie zasada „jeden kraj, dwa systemy”. REUTERS Athit Perawongmetha / Forum
Mieszkańcy Hongkongu demonstrują przeciwko czemuś, co jest nieuchronne – ostatecznemu wchłonięciu ich kolorowej metropolii przez komunistyczne Chiny.
Ponad milion ludzi przemaszerowało ulicami Hongkongu.Vernon Yuen/Zuma Press Ponad milion ludzi przemaszerowało ulicami Hongkongu.

Nawet gdyby protestujących nie były 2 mln, jak twierdzą organizatorzy, a tylko kilkaset tysięcy, jak liczy policja, to i tak właśnie rozstrzyga się los Hongkongu. Uliczna parasolowa rewolucja z 2014 r. paraliżowała sporą część miasta przez blisko 80 dni. Jej postulatów nie zrealizowano, ale uczestnicy zapowiedzieli: wrócimy. I wrócili.

Obecne protesty tlą się od końca marca. Impetu nabrały w czerwcu, a organizatorzy, głównie stowarzyszenia studenckie, zapewniają, że to dopiero przygrywka.

Polityka 26.2019 (3216) z dnia 25.06.2019; Świat; s. 48
Oryginalny tytuł tekstu: "Bunt beznadziei"

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Zagoniona klasa średnia

Rozmowa z socjologiem prof. Arkadiuszem Karwackim o sfrustrowanej klasie średniej, przekonanej, że coraz więcej pracuje i coraz mniej z tego ma.

Martyna Bunda
12.01.2020