Świat

Sprawa ciąży młodej niepełnosprawnej Brytyjki budzi kontrowersje

Sprawa ciąży młodej niepełnosprawnej Brytyjki budzi kontrowersje

Specjalny sąd w Londynie nakazał w ubiegłym tygodniu aborcję płodu młodej kobiety z niepełnosprawnością intelektualną w 22. tygodniu ciąży. Specjalny sąd w Londynie nakazał w ubiegłym tygodniu aborcję płodu młodej kobiety z niepełnosprawnością intelektualną w 22. tygodniu ciąży. Pixabay
Czy kobieta z niepełnosprawnością intelektualną ma prawo urodzić dziecko? Ogromne kontrowersje na Wyspach wzbudza sprawa, w której wypowiedziały się już sądy dwóch instancji.

Specjalny sąd w Londynie kilka dni temu nakazał aborcję płodu młodej kobiety z niepełnosprawnością intelektualną w 22. tygodniu ciąży. Choć sprzeciwiały się temu sama ciężarna i jej matka, pochodząca z Nigerii była pielęgniarka. Trzy dni później agencje podały kolejną sensacyjną wiadomość: prawnicy dziewczyny i jej matki złożyli apelację i będzie mogła donosić ciążę. Tak orzekło w poniedziałek trzech sędziów Sądu Apelacyjnego po desperackiej interwencji adwokata rodziny Johna McKendricka. Na razie nie wydano szczegółowego uzasadnienia. Sędziwie wyrazili tylko ogólne przekonanie, że aborcja „nie byłaby w interesie ciężarnej kobiety”.

Aborcja na Wyspach i kluczowa wola matki

Zatrzymaliśmy się, ale byliśmy o krok od przerażającej wizji z antyutopii Aldousa Huxleya „Nowy wspaniały świat” albo ze starożytnej Sparty, gdzie wrzucano do przepaści chrome dzieci, a dziś nakazalibyśmy przymusową aborcję wobec dzieci niepełnosprawnych. Argumenty sądu pierwszej instancji były poważne, ale mocno kontrowersyjne, także dla zwolenników swobody aborcji, ta bowiem zakłada wolę matki, która w takich sprawach powinna być kluczowa.

Sędzia sądu pierwszej instancji (Court of Protection) Nathalie Lieven mówiła w uzasadnieniu wyroku, że decyzja „rozdziera jej serce”, i przyznała, że to „ogromna ingerencja w życie” kobiety. Wyraziła jednak przekonanie, że „chodzi o interes kobiety, a nie poglądy społeczeństwa na temat aborcji”. Zdaniem sędziego ciężarna nie rozumie pojęcia „mieć dzieci”, a jej chęć donoszenia ciąży nie jest prawidłowym oświadczeniem woli.

„Jak sądzę, mówi, że chce mieć dziecko, na takiej samej zasadzie, jakby mówiła, że chce mieć ładną lalkę” – stwierdziła Lieven. Jej zdaniem ciężarna ma trudności poznawcze i wahania nastrojów. Nie będzie więc w stanie na dłuższą metę zaopiekować się dzieckiem. Deklaracja matki ciężarnej o gotowości niesienia pomocy zaś nie oznacza, że będzie w stanie to czynić dość długo (ze względu na wiek). To z kolei może doprowadzić do sytuacji, gdy konieczna będzie adopcja. „Odebranie dziecka będzie dla ciężarnej większą traumą niż aborcja, i chodzi o to, by ją przed tym uchronić” – argumentowała Lieven.

Ciężarna ma dwadzieścia kilka lat, a zdaniem biegłych nie ma pełnego oglądu sytuacji, bo zatrzymała się na poziomie intelektualnym dziecka w wieku od 6 do 9 lat. Nie jest jasne, jak zaszła w ciążę, trwa w tej sprawie śledztwo.

Czytaj także: Gdzie na świecie aborcja jest legalna, a gdzie kobiety muszą ją wykonywać w podziemiu?

Kontrowersje jak w sprawie Alfiego Evansa

Decyzja przypomina sprawę śmiertelnie chorego dwulatka Alfiego Evansa w szpitalu w Liverpool, któremu sąd pozwolił w ubiegłym roku na odłączenie aparatów podtrzymujących życie wbrew woli rodziców. Ci chcieli wykorzystać ostatnią szansę i zabrać syna do USA, by poddać go na własny koszt eksperymentalnej terapii. Ta szansa także została im odebrana, rzekomo w interesie dziecka, które mogłoby przechodzić niepotrzebne cierpienia. Sąd nakazał więc faktycznie przerwanie życia Alfiego, argumentując, że dalsza terapia byłaby „nieludzka”.

Zdaniem wielu krytyków „nieludzkie” jest raczej przyznawanie sądom prawa do stanowienia w imieniu państwa o życiu i śmierci obywateli. W brytyjskiej mentalności prawnej pojawia się zaskakująco często, dziwna jak na ten bardzo liberalny kraj, nadrzędna idea podporządkowania woli opiekunów i rodziny nadrzędnym rzekomo wartościom społecznym lub dobru jednostki, o których orzeka państwo za pomocą sędziego. Buntuje się przeciw temu nasza polska, europejska wrażliwość, podobnie jak w sytuacjach, gdy często zbyt pochopnie pozbawia się praw rodzicielskich w przypadku nawet najmniejszego zaniedbania interesów dzieci. Tym bardziej że w wielu sytuacjach za decyzjami sądów stoją nie tylko wartości, ale też argumenty finansowe (oszczędności w opiece społecznej i medycznej).

Sprawa ciężarnej kobiety opóźnionej w rozwoju wzbudziła ogromne kontrowersje także w Wielkiej Brytanii. Tak jak w przypadku Alfiego Evansa organizacje obrońców życia wyraziły oburzenie wobec „nakazowej aborcji” płodu osoby z niepełnosprawnością intelektualną.

Czytaj także: Pierwsza aplikacja dla kobiet planujących in vitro

Aborcja według brytyjskiego prawa

Grupa Life, walcząca o zapewnienie ochrony życia od poczęcia, uznała pierwotną decyzję sądu za „odrażającą”. Dramat ciąży młodej Brytyjki łatwo wykorzystać do podważania idei swobody aborcji. Life ma jednak także inne argumenty, sięgające do istoty wartości cywilizacji Zachodu. „Stan matki nie oznacza przecież, że jej dziecko będzie miało trudności rozwojowe” – pisali działacze na witrynie organizacji.

Brytyjska organizacja Abortion Rights, opowiadająca się za legalnością przerywania ciąży, stwierdziła tymczasem, że sprawa jest „bardzo smutna i skomplikowana”, choć niebezprecedensowa. „Jest to kwestia emocjonalnie poruszająca, ale nie można na podstawie jednego złożonego przypadku kwestionować prawa do bezpiecznej aborcji, na którą z własnej woli decyduje się jedna na trzy kobiety w Wielkiej Brytanii” – stwierdził prezes Abortion Rights Kerry Abel.

Prawo brytyjskie z 1967 r. zezwala na aborcję do 24. tygodnia ciąży w przypadku decyzji matki, ale także gdy występuje groźba, że urodzi się dziecko o znacznym stopniu upośledzenia. W przypadku, w którym orzekł sąd w Londynie, nie przedstawiono jednak żadnych dowodów na uszkodzenie lub upośledzenie płodu.

W ubiegłym roku w Anglii i Walii wykonano ponad 200 tys. aborcji. Od ubiegłego roku Brytyjki mają też prawo przyjmować w domu przepisane przez lekarzy środki wczesnoporonne. W przeciwieństwie do wielu stanów USA obrońcom życia nie udało się zburzyć konsensusu wokół ustawy aborcyjnej z końca lat 60. XX w. Do Wielkiej Brytanii wciąż przybywają na zabiegi aborcyjne setki kobiet z Irlandii, gdzie prawo jest o wiele bardziej restrykcyjne.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Ukraińska kelnerka o swojej pracy w polskich hotelach

Kobiety traktują nas jak powietrze, mężczyźni często proponują nam seks, a dzieci uważają za służące, którym nie należy się szacunek – opowiada Ukrainka, która od czterech lat pracuje na polskim wybrzeżu.

Katarzyna Zdanowicz
17.07.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną