Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Osocze. Nowy wątek w sporze na granicy USA z Meksykiem

Afera wokół handlu meksykańskim osoczem jest kolejną kontrowersją związaną z ruchem na granicy amerykańsko-meksykańskiej. Afera wokół handlu meksykańskim osoczem jest kolejną kontrowersją związaną z ruchem na granicy amerykańsko-meksykańskiej. Ted Eytan / Flickr CC BY SA
Według ustaleń portalu śledczego ProPublica amerykańskie firmy farmaceutyczne stworzyły system nielegalnego zwabiania do kraju Meksykanów oddających osocze za pieniądze. Łamały prawo, ale i normy związane ze zdrowiem dawców.
Zgodnie z prawem USA pojedynczy dawca może oddać osocze 104 razy w ciągu roku kalendarzowego, czyli prawie raz na cztery dni.kropekk_pl/Pixabay Zgodnie z prawem USA pojedynczy dawca może oddać osocze 104 razy w ciągu roku kalendarzowego, czyli prawie raz na cztery dni.

Cały proceder przygranicznej turystyki medycznej wygląda niemal jak schemat piramidy finansowej. Firmy farmaceutyczne otwierają laboratoria blisko granicy, ale jeszcze na terenie USA. Mogą więc korzystać z dużo mniej restrykcyjnych przepisów dotyczących prowadzenia działalności badawczej i medycznej, a przede wszystkim regulujących relacje dawcy z odbiorcą.

Zgodnie z prawem USA pojedynczy dawca może oddać osocze aż 104 razy rocznie. To limit znacznie większy niż w większości krajów rozwiniętych, gdzie górny pułap określa się na maksymalnie kilka–kilkanaście razy. Dla porównania: polskie centra krwiodawstwa radzą oddawać osocze nie wcześniej niż cztery tygodnie po poprzedniej wizycie w laboratorium.

40 dol. za osocze przy granicy USA

Oddanie osocza odbywa się oczywiście za wynagrodzeniem. Reporterzy ProPublica ustalili, że średnie honorarium za pojedyncze oddanie osocza przez pochodzącego z Meksyku dawcę wynosiło 40–50 dol. Łatwo policzyć, że zjawiając się w laboratorium dwa razy w tygodniu, dało się zarobić nawet 400 dol. miesięcznie. Mowa o obszarach przygranicznych, ubogich – taki zarobek to więc często dwu– i trzykrotność średniej pensji.

Dawcy mogli też liczyć na bonusy – tak jak w piramidzie finansowej. Za polecenie firmy i przyprowadzenie znajomego, który stawał się dawcą, spółki płaciły dodatkowo. Im więcej rekomendacji, tym wyższa premia.

Reklama