Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Miraż złej przyszłości

KAZACHSTAN: Miasto na cześć prezydenta

Widok na Nur-Sułtan (dawną Astanę). Na pierwszym planie: wieża Bajterek, zwana przez mieszkańców Chupa-Chups. Widok na Nur-Sułtan (dawną Astanę). Na pierwszym planie: wieża Bajterek, zwana przez mieszkańców Chupa-Chups. Getty Images
Gdy w rozświetlonej i hipernowoczesnej stolicy Kazachstanu zapytałem o demokrację, spojrzeli na mnie tak, jak patrzy się na ludzi z dawnej, odchodzącej w niepamięć epoki.
Portret Nursułtana Nazarbajewa w Pałacu Niepodległości.Mikhail Svetlov/Getty Images Portret Nursułtana Nazarbajewa w Pałacu Niepodległości.

Najlepiej wszystko widać z Burger Kinga na nowym dworcu kolejowym. Dawniej to była Astana, ale nazwę miasta przechrzczono na cześć prezydenta, który je zbudował, Nursułtana Nazarbajewa. Z okna tego Burger Kinga rozciąga się obraz niesamowity: step, a pośrodku niego wieże miasta z baśni tysiąca i jednej nocy. Ale nie tych dawnych nocy, tylko obecnych. To baśń pisana dzisiaj.

Jest to więc miasto kopuł i minaretów, nad którym unosi się śpiew muezzina. Ale te kopuły i minarety nie są takie, jak te ze starych rysunków Bagdadu czy Buchary. Jeśli kopuły – to szpanerskie, błyszczące, złote. Jeśli minarety – to trochę w stylu „nowych Ruskich”. Ale to nie minarety i kopuły dominują, tylko wieżowce, wieżyce, chrom, stal, marmur. A gdy jeszcze słońce zachodzi i podświetla te wszystkie cuda, które widać z Burger Kinga, to można się na amen zadławić frytkami z colą.

Dworzec też niczego sobie. Kilka peronów na krzyż, ale gigantyczny jak jakiś kosmodrom. Żeby wejść choćby na pilaw czy pizzę do hali oczekiwań, trzeba przejść przez kontrolę jak na lotnisku, prześwietlić plecak, wyjąć cały metal z kieszeni.

– Widzi pan, ile metalu? – kiwa głową ochroniarz, pokazując mój pęk kluczy, pasek ze sprzączką i sprężynkę od długopisu. Ochroniarz znów kiwa głową w odpowiedzi na moje pytanie, czy to prześwietlanie naprawdę potrzebne. Ale czepiam się, bo wiem doskonale, że tak jest w Kazachstanie wszędzie. Zupełnie jakby mieli nieustający stan pogotowia antyterrorystycznego.

Kazachstan to spokojny kraj, ale dzięki tym wszystkim bramkom ludzie czują, że władza czuwa i się troszczy. I tak jest to lepiej zorganizowane niż w Rosji, gdzie po zamachach terrorystycznych wprowadzono bramki wykrywające metal przy każdym wejściu do metra. Te piszczą cały czas, policjanci nikogo nie przeszukują, boby się non stop tworzył gigantyczny korek, awantury co chwilę.

Polityka 44.2019 (3234) z dnia 29.10.2019; Świat; s. 51
Oryginalny tytuł tekstu: "Miraż złej przyszłości"
Reklama