Świat

Jeśli nie prezydentura, to co? Stanowisko w Brukseli czeka na Tuska

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk podczas szczytu UE w październiku 2019 r. Szef Rady Europejskiej Donald Tusk podczas szczytu UE w październiku 2019 r. Forum
Na Donalda Tuska, który nie wystartuje w wyborach prezydenckich w Polsce, czeka już fotel przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej. Daje bardzo duże pole do działalności politycznej w Europie, choć głównie zakulisowej. Pytanie, czy Tusk się na to zdecyduje.

Europejska Partia Ludowa (EPL), czyli międzynarodówka centroprawicy, wybierze nowego szefa 20 listopada na kongresie w Zagrzebiu. Od 2013 r. przewodniczącym jest Francuz Joseph Daul, który wcześniej budował karierę jako europoseł specjalizujący się w polityce rolnej i jako szef frakcji EPL w Parlamencie Europejskim. Poprzednikiem Daula od 1990 r. do śmierci w 2013 r. był dawny premier Belgii Wilfried Martens.

Kadencje szefa EPL i reszty prezydium międzynarodówki są odnawiane co trzy lata. Donald Tusk jako szef Rady Europejskiej i członek EPL jest teraz z urzędu jednym z jej wiceszefów, podobnie jak przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker.

Czytaj też: Tusk oczyszcza pole. Czy opozycja zda egzamin dojrzałości?

Jeśli Tusk zechce, to wygra

Tusk oficjalnie nie zdeklarował się jeszcze jako pretendent do posady po Daulu (który od dawna zapowiadał odejście), ale jego kandydaturę w październiku zgłosiła Platforma Obywatelska. Choć do EPL należą też ugrupowania niemające reprezentacji w Parlamencie Europejskim, to waga głosu poszczególnych partii zależy od liczby europosłów. Dlatego wybór Tuska w Zagrzebiu, o ile potwierdzi kandydowanie, jest niemal pewnikiem. Ostatniego lata starania o ten fotel rozważał znany bawarski chadek Manfred Weber (dziś szef frakcji EPL), ale zastrzegał, że wycofa się, jeśli Polak zdecyduje się na start. Dziś wiadomo, że żaden inny liczący się polityk nie podjąłby się rywalizacji z kończącym drugą kadencję „prezydenta Europy” Tuskiem.

W kraju dość popularny był pogląd, że Tusk mógłby łączyć rolę szefa EPL z udziałem w wyborach prezydenckich, a w razie wygranej – z powrotem do Warszawy w 2020 r. Choć wierchuszka EPL zapewne wybaczyłaby to Polakowi, to taki scenariusz postrzegano jako sporą niezręczność. Niezależnie od wewnętrznych układanek kampanijnych niemała część naszych rozmówców w instytucjach europejskich liczyła, że Polak zdecyduje się na jedną z opcji. Wtorkowa deklaracja, że nie chce startować na prezydenta, oczyszcza zatem sytuację.

Daniel Passent: Tusk pasuje, my nie

W spadku „problem węgierski”

Niemieckojęzyczny Alzatczyk Daul jako szef EPL ma ponoć częste i dobre, choć głównie telefoniczne kontakty z kanclerz Angelą Merkel. Prowadzi politykę przede wszystkim zakulisowo, zabiegając m.in. o obsadzanie stanowisk przez ludzi EPL (międzynarodówka trzyma się też razem na forum Rady Europy). Daul uchodził za wyjątkowo pobłażliwego wobec Viktora Orbána – dykteryjką o „kłopotliwych dzieciach tolerowanych w wielu rodzinach” przez lata utrudniał próby dyscyplinowania Fideszu.

Węgrzy dopiero niedawno zostali zawieszeni w prawach członka EPL i dlatego Orbán nie został zaproszony do Zagrzebia. Ale następca Daula odziedziczy „problem węgierski”, bo władze EPL wiosną zobowiązały się ogłosić, co zamierzają zrobić (wyrzucić Fidesz czy odwiesić) tuż po raporcie przygotowanym przez komisję kierowaną przez Hermana Van Rompuya. EPL na razie gra na zwłokę i zanosi się, że żadnego rozstrzygnięcia w Zagrzebiu nie będzie.

Czytaj też: Tusk wyłożył swoje credo

Jaka jest siła EPL?

EPL jest od dwóch dekad największą siłą polityczną w instytucjach UE. To zasługa zarówno jej wyników wyborczych, jak i podjętych przez Helmuta Kohla decyzji z lat 90. o dokooptowaniu ugrupowań spoza tradycyjnie pojmowanej chrześcijańskiej demokracji – zarówno ze skrzydła prawego (np. Forza Italia), jak i bardziej liberalnego (konserwatyści nordyccy czy liberalna wówczas partia Orbána). Tak szerokie spektrum ułatwiło długą dominację EPL, ale w ostatnich latach jest też powodem problemów, a zdaniem niektórych członków nawet kryzysu tożsamościowego w międzynarodówce, która łączy bardzo centrowych polityków z Beneluksu albo krajów skandynawskich z partiami z Europy Środkowej, nierzadko uciekającymi się do retoryki natywistycznej.

Największą siłą w EPL jest niemiecka chadecja (29 europosłów), drugą co do wielkości grupą są Polacy (17 europosłów z PO i PSL), następnie Rumuni (14 europosłów), Węgrzy (13), Hiszpanie (12), potem Francuzi i Grecy (po 8) oraz Austriacy, Bułgarzy, Włosi i Portugalczycy (po 7).

Czytaj też: Kim jest belgijski następca Tuska w Europie

PiS a sprawa Tuska

Dalsza obecność Tuska w Brukseli, i to na czele EPL, byłaby bardzo ciekawym elementem unijnej układanki w kontekście relacji z pisowskimi władzami. Ursula von der Leyen, chadecka szefowa elektka Komisji Europejskiej (więc wkrótce ex officio jedna z wiceszefów EPL), na razie sygnalizuje bardzo „odwilżową” linię wobec Polski w kwestiach praworządności.

Pozostaje pytanie, jak ewentualne dalsze spory o rządy prawa będą układać się w Brukseli przy obecności Tuska jako szefa EPL.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Niezbędnik

Lefebryści. Schizmatycy w łonie Kościoła katolickiego

Papież Franciszek i jego poprzednik Benedykt XVI wykonali pewne gesty wobec tradycjonalistycznego Bractwa św. Piusa X. Czy może dojść do pojednania? I jakie pole manewru mają obie ze stron, skoro każda z nich uważa, że to ta druga powinna się nawrócić?

Roman Graczyk
05.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną