Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Strzelanina w czeskim szpitalu. Sześć osób nie żyje

Uniwersytecki szpital w Ostrawie Uniwersytecki szpital w Ostrawie LUKAS KABON / Forum
Do ataku doszło po 7 rano w szpitalu uniwersyteckim w Ostrawie, ok. 40 km od granicy z Polską. Policja znalazła samochód ze zwłokami zamachowca, który popełnił samobójstwo.

Do strzelaniny doszło w poczekalni oddziału traumatologii na trzecim piętrze uniwersyteckiego szpitala w Ostrawie. Jak poinformował minister zdrowia Adam Vojtech, w wyniku ataku śmierć poniosło sześć osób (pięć zginęło na miejscu, jedna na stole operacyjnym), a 10 jest rannych. Część szpitala została ewakuowana.

Sprawca zamachu popełnił samobójstwo

Zamachowiec strzelał z broni krótkiej, jak relacjonowali świadkowie – mierzył ofiarom prosto w głowy. Według niepotwierdzonych jeszcze ustaleń napastnik mógł być ojcem dziecka, które niedawno zmarło w ostrawskim szpitalu. Usiłował zbiec szarym renault laguną. Według ostatnich doniesień czeska policja znalazła ten samochód, w środku – jak podali funkcjonariusze – „znaleziono martwą osobę, która strzeliła sobie w głowę”. To zwłoki zamachowca.

Błąd czeskiej policji

W samym szpitalu zarządzono ewakuację, w środku działania prowadziła jednostka specjalna policji. Zamknięto też mieszczącą się obok uczelnię. Policja początkowo opublikowała jako wizerunek poszukiwanego zdjęcie mężczyzny w czerwonej kurtce, ale okazało się, że popełniła błąd – była to fotografia „ważnego świadka zdarzenia”.

TVN24, powołując się na portal czeskiego radia, podaje, że strzelanina w ostrawskim szpitalu uniwersyteckim to drugi najtragiczniejszy wypadek tego typu w historii kraju. Niemal pięć lat temu w restauracji w Uherskim Brodzie mężczyzna zastrzelił osiem osób, a później siebie.

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Rynek

Tadeusz Gołębiewski i hotelowa gigantomania

Właściciel największej polskiej sieci hoteli Tadeusz Gołębiewski do tej pory był witany przez władze lokalne z entuzjazmem i nadzieją. Teraz ściąga też kłopoty i podejrzenia. Jego gigantomania ma powody, ale i cenę.

Joanna Solska
23.07.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną