Świat

Nacjonaliści wygrywają wybory w Irlandii. To koniec pewnej epoki

Liderka nacjonalistów Mary Lou McDonald Liderka nacjonalistów Mary Lou McDonald Ben Stansall/AFP / EAST NEWS
Nacjonalistyczno-lewicowa i eurosceptyczna partia Sinn Féin wygrała wybory. W ostatnich latach była na marginesie irlandzkiej polityki – jej propozycje wydawały się zbyt radykalne, a elektorat odstraszała historia.

Nacjonalistyczno-lewicowa i eurosceptyczna partia Sinn Féin (SF) uzyskała 24 proc. głosów. Wygrała sobotnie wybory do irlandzkiej Izby Reprezentantów i zajmie 37 ze 160 miejsc. Wyprzedziła o dwa punkty procentowe główne partie – rządzącą chadecką Fine Gael (FG) premiera Leo Varadkara i wspierającą rząd liberalną Fianna Fáil (FF). Ugrupowania wprowadzą odpowiednio 35 i 38 posłów, tracąc razem 20 miejsc względem upływającej kadencji. 19 przypadło czterem mniejszym partiom, a 12 foteli zajmą kandydaci niezależni.

Rewolucja przy urnach

Liderka nacjonalistów Mary Lou McDonald stwierdziła, że taki wynik to rewolucja przy urnach. Trudno odmówić jej racji. Jej ugrupowanie w ostatnich latach było na marginesie irlandzkiej polityki – propozycje SF wydawały się zbyt radykalne, a elektorat odstraszała historia nacjonalistów. Sinn Féin przez dekady utrzymywało swoje zbrojne ramię – Irlandzką Armię Republikańską, która w zamachach terrorystycznych na terytorium Irlandii i Wielkiej Brytanii zabiła ponad 1,7 tys. osób. Skalę rewolucji przy urnach dobrze obrazuje też to, że od 1932 r. nie zdarzyło się, by FG lub FF nie zdobyły najwięcej głosów w kraju.

Bunt zapomnianych przez rząd

Opowieść o zwycięstwie SF przypomina historię ostatnich sukcesów antysystemowych i populistycznych partii w innych krajach Europy. Irlandia od dekady zmaga się z konsekwencjami kryzysu finansowego. Receptą na wyjście z dołka była polityka zaciskania pasa, na której najbardziej ucierpieli najbiedniejsi. Rząd wyciągnął pomocną dłoń do banków i obniżył podatek dochodowy, czym przyciągnął takie firmy jak Google czy Microsoft do założenia europejskich siedzib w Dublinie.

W tym samym czasie drastycznie wzrosły koszty życia. Podrożał transport, wzrosły i tak już wysokie opłaty za studia, a między 2010 a 2019 r. ceny mieszkań w niektórych częściach kraju, tak jak w drugim największym mieście Cork, skoczyły o 90 proc. Szacuje się, że przeciętny Irlandczyk wydaje 60 proc. wynagrodzenia na mieszkanie, a liczba bezdomnych pod koniec ubiegłego roku była trzykrotnie wyższa niż w 2014.

Sinn Féin poszła do wyborów z obietnicą bogatego pakietu pomocy społecznej. Propozycje nacjonalistów obejmują budowę 100 tys. mieszkań socjalnych w pięć lat, obniżenie wieku emerytalnego do 65 lat, dofinansowanie służby zdrowia i zniesienie opłat za studia. Partia uzyskała tak poparcie młodych, gorzej wykształconych i biedniejszych osób.

Czytaj także: Irlandia Północna. Trudne Porozumienie Wielkopiątkowe

Brexit bez znaczenia

Położenie nacisku na sprawy wewnętrzne w kampanii było strzałem w dziesiątkę. Telewizja RTE w badaniu exit poll zapytała wyborców o najważniejszy czynnik wpływający na ich decyzję przy urnach. 38 proc. osób stwierdziło, że były to sprawy związane z kryzysem w mieszkalnictwie, a dla co trzeciej kwestie dotyczące służby zdrowia. Na politykę imigracyjną wskazał raptem co setny badany, a na brexit – żaden.

Marginalizacja brexitu w kampanii najbardziej zaszkodziła FG. Premier Varadkar chciał, by debata toczyła się wokół sukcesu, jakim było zabezpieczenie statusu granicy irlandzko-brytyjskiej w umowie rozwodowej Unii z Wielką Brytanią. Irlandczycy zdają się jednak traktować brexit jako zamknięty rozdział, błąd Zjednoczonego Królestwa, który nie wpłynie znacząco na ich życie.

Koniec rządów neoliberałów

Taki wynik należy traktować jako czerwoną kartkę dla FG i przywództwa Varadkara. Silny mandat Sinn Féin da nacjonalistom pierwszeństwo w tworzeniu rządu. Najprawdopodobniej McDonald najpierw postara się o przychylność mniejszych partii – Zielonych i Socjaldemokratów. Następnie uda się do lidera FF Micheala Martina po wsparcie i głosy potrzebne do osiągnięcia większości. Według irlandzkiego dziennika „Independent” byłaby w stanie oddać stanowisko premiera w zamian za poparcie FF.

Tyle że wejście w koalicję z nacjonalistami złamie przedwyborczą obietnicę liderów Fianna Fáil niewiązania się z Sinn Féin ze względu na jej przeszłość i stanowisko w sprawie Unii. Ugrupowanie Mary Lou McDonald ma w tej kwestii podobne zdanie do Prawa i Sprawiedliwości – chce zwiększenia roli krajowych parlamentów we wspólnocie i sprzeciwia się zacieśnianiu współpracy wewnątrz UE.

Czytaj także: Skąd się wzięła moda na irlandzkie paszporty?

Co z polityką wobec UE

Powołanie lewicowego rządu przez nacjonalistów oznaczać będzie przede wszystkim rewolucję w polityce wewnętrznej. Zakończy erę neoliberalnej polityki gospodarczej, a rząd pierwszy raz od dekad zwróci się ku biedniejszym mieszkańcom. Można też się spodziewać ochłodzenia relacji z Wielką Brytanią – w końcu jednym z głównych punktów programu SF jest zjednoczenie wyspy, której północna część należy do Zjednoczonego Królestwa. Postulat przeprowadzenia referendum w tej sprawie popiera też większość Irlandczyków.

Zmiana rządu najpewniej nie doprowadzi jednak do istotnych przesunięć w polityce unijnej Irlandii. Politycy Sinn Féin wydają się bardziej skupieni na wewnętrznych aspektach rządzenia, a władzę nad polityką UE będą skłonni oddać bardziej umiarkowanym koalicjantom. Rząd na czele z SF nie będzie też miał dużego wpływu na negocjacje przyszłych relacji Wielkiej Brytanii ze wspólnotą. Te prowadzone są bowiem przez Komisję Europejską w imieniu wszystkich państw członkowskich.

Czytaj także: Tragedia i farsa brexitu. Te rany nie zabliźnią się przez dekady

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Rynek

Bo zupa była za droga. Domowa przemoc majątkowa

Kto ma pieniądze, ten ma władzę. W polskich domach pieniądze mają z reguły mężczyźni. I wykorzystują to. Tak rodzi się przemoc ekonomiczna.

Adam Grzeszak, Magdalena Kicińska
11.05.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną