Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Fioletowa rewolucja

HISZPANIA: Feministyczna rewolucja

Hiszpankom udało się dużo więcej niż spektakularne demonstracje. Feministyczne postulaty stały się częścią codziennego życia. Hiszpankom udało się dużo więcej niż spektakularne demonstracje. Feministyczne postulaty stały się częścią codziennego życia. Susana Vera/Reuters / Forum
W Hiszpanii doszło do feministycznego przewrotu. Zaczęło się od brutalnego gwałtu w Pampelunie w 2016 r.
Wicepremierka Carmen Calvo na manifestacji 8 marca w Madrycie.Rodrigo Jimenez/EFE/Forum Wicepremierka Carmen Calvo na manifestacji 8 marca w Madrycie.

Hiszpania kolejny raz zabarwiła się na fioletowo. Fioletowe były cienie na powiekach, rysunki na policzkach i chustki zawiązane na włosach. „Nie jesteśmy tu wszystkie, brakuje zamordowanych”, „Dość patriarchalnej przemocy” – skandowały na ulicach 8 marca Hiszpanki ubrane w feministyczne barwy. W tym roku wyszło ich na ulice kilkaset tysięcy. Sporo, choć mniej niż w poprzednich latach, kiedy w strajku kobiet wzięło udział rekordowe 5–6 mln osób. To widoczny dowód na to, że Hiszpania jest dziś jednym z najbardziej zmobilizowanych feministycznie krajów świata.

Żeby zrozumieć, co się wydarzyło, trzeba się cofnąć do wypadków z lipca 2016 r., podczas słynnej gonitwy byków Sanfermines w Pampelunie. Grupa pięciu kolegów z Sewilli – wszyscy koło trzydziestki – poznała na ulicy dziewczynę. Zaoferowali, że odprowadzą ją do samochodu. Po drodze zwabili ją jednak do mijanej bramy, a tam zmusili do seksu oralnego i wielokrotnej penetracji. Wszystko nagrali komórkami, a wideo rozesłali znajomym jako dowód dobrej zabawy. W 2018 r. sąd pierwszej instancji uznał, że sprawcy – choć wykorzystali kobietę seksualnie – nie dopuścili się gwałtu. Powodem łagodnej kary był rzekomy brak przemocy i bierność kobiety, którą według sędziów można było interpretować jako przyzwolenie.

„Siostro, ja ci wierzę”

Sprawa „Watahy” (La Manada), jak określali sami siebie gwałciciele z Sewilli, była punktem zwrotnym. Oburzone wyrokiem sądu Hiszpanki wyległy masowo na ulicę. „Siostro, ja ci wierzę” – skandowały. Choć hiszpański sąd najwyższy uznał potem czyn za zbiorowy gwałt i skazał sprawców na 15 lat więzienia, Hiszpanki wciąż były wściekłe – głośno zaczęły mówić o przemocy seksualnej.

Polityka 13.2020 (3254) z dnia 24.03.2020; Świat; s. 48
Oryginalny tytuł tekstu: "Fioletowa rewolucja"
Reklama