Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

Kanclerz na trudne czasy. Inni przywódcy powinni brać przykład

Kanclerz Angela Merkel Kanclerz Angela Merkel Reuters / Forum
Angela Merkel musi co prawda na razie pozostać w kwarantannie, ale pandemia koronawirusa udowodniła, że jak nikt inny zna się na zarządzaniu antykryzysowym.

Niemcy to naród potrzebujący jasnych przepisów i wytycznych. Ten może stereotypowy pogląd okazuje się dziś bardzo aktualny. Gdy same apele o ograniczenie społecznych kontaktów przynosiły u naszych zachodnich sąsiadów różne skutki, wszystkie kraje związkowe (landy) i rząd federalny wprowadziły zaostrzone, konkretne przepisy. W Niemczech obowiązuje od dzisiaj dość restrykcyjny zakaz kontaktów. Na zewnątrz mają prawo spotykać się naraz tylko dwie niespokrewnione osoby. Grupy trzyosobowe są już zbyt dużym zagrożeniem, chociaż istnieją wyjątki. Cała rodzina bądź ci, którzy mieszkają razem, mogą wciąż przebywać razem na dworze.

Czytaj też: Strategiczne zapasy i finansowy „pocisk”. UE walczy z pandemią

Niemcy przestrzegają zakazów

Są to przepisy nieco mniej radykalne niż ograniczenia obowiązujące we Francji, Hiszpanii i Włoszech. Wciąż można iść do sklepu czy apteki oraz do pracy, a także spacerować i uprawiać sport na dworze. Oczywiście federalne Niemcy nie byłyby sobą, gdyby wszędzie miały obowiązywać dokładnie te same wytyczne. Bawaria, kraj Saary i Saksonia mają jeszcze bardziej zaostrzone zasady, bo tam nawet dwie osoby niespokrewnione i niemieszkające razem nie powinny spotykać się na zewnątrz. Z pierwszych obserwacji wynika, że Niemcy do zakazów się stosują. Sami z siebie nie byli dotąd tak zdyscyplinowani – jak choćby my.

To ważne, bo liczba zachorowań w tym kraju – według dzisiejszych danych Instytutu Roberta Kocha – wynosi prawie 23 tys., a liczba ofiar śmiertelnych zbliża się do setki. Jednak naukowcy informują, że tempo nieco spadło – są zatem pierwsze, choć na razie bardzo niewielkie pozytywne sygnały. Niemcy pod względem rozmiarów pandemii znajdują się w Europie tylko za Włochami i Hiszpanią. A równocześnie śmiertelność według oficjalnych danych pozostaje bardzo niska (poniżej 0,5 proc.), a służba zdrowia na razie ma duże rezerwy. Jak na europejskie warunki Niemcy przeprowadzają bardzo dużo testów i szybko wykrywają zwłaszcza te przypadki, które wymagają hospitalizacji. Stąd na razie stosunkowo niewielka liczba zgonów. Trudno się zatem dziwić, że według większości społeczeństwa rząd dobrze radzi sobie z kryzysem.

Czytaj też: Pandemia ogarnia USA. Rząd ma tajny plan działania

Angela Merkel w kwarantannie

Rząd, czyli przede wszystkim kanclerz Angela Merkel. Od wczoraj musi przebywać w kwarantannie, bo okazało się, że lekarz szczepiący ją przeciw pneumokokom ma koronawirusa. Dotychczasowe wystąpienia Merkel, a zwłaszcza jej środowe nadzwyczajne orędzie do narodu, pokazały, że idealnie potrafi dobrać słowa w tych trudnych okolicznościach. Na kursy do niej powinni zapisać się wszyscy czołowi politycy tego świata. Zazwyczaj styl przywództwa Merkel określany jest jako nudny czy wręcz bezduszny. Tym razem spokój połączony z empatią, powagą, a nawet odrobiną patosu okazuje się idealną receptą na ten czas pełen obaw i niepewności.

Oczywiście pani kanclerz jest w porównaniu z wieloma koleżankami i kolegami w dość komfortowej sytuacji, bo kieruje krajem nie tylko dość dobrze przygotowanym do takiego kryzysu, ale też mającym ogromne rezerwy finansowe. Dzisiaj niemiecki rząd przyjął pakiet antykryzysowy – po latach nadwyżek budżetowych przewiduje on zaciągnięcie długów w oszałamiającej wysokości ponad 150 mld euro. To zresztą być może dopiero początek, bo niemieccy ekonomiści szacują, że koszty pandemii mogą w tym kraju przekroczyć nawet 700 mld euro, a PKB spadnie w najgorszym scenariuszu o 20 proc. Tym bardziej potrzeba u steru osoby, która nie da się łatwo wyprowadzić z równowagi.

Czytaj też: „Płacimy najwyższą cenę”. Włoscy lekarze na wojnie z pandemią

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Diagnoza: borelioza. Ale czy na pewno?

W Polsce mnożą się fałszywe rozpoznania boreliozy. Oraz medycy, rzekomi specjaliści od tej choroby. A także rzekomi chorzy, spanikowani, że padli ofiarą kleszcza.

Paweł Walewski
07.11.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną