Świat

Cała Hiszpania szuka króla emeryta. Gdzie się podział?

W centrum Juan Carlos, król emeryt Hiszpanii W centrum Juan Carlos, król emeryt Hiszpanii Juan Carlos Hidalgo / EFE / Forum
Z doniesień wynika, że Juan Carlos udał się na Karaiby. Jego prawnicy milczą, opinia publiczna się oburza, a szwajcarscy prokuratorzy wszczynają poszukiwania.

Choć trudno w to uwierzyć, miejsce pobytu eksmonarchy jest w tej chwili nieustalone. Służby prasowe rodziny królewskiej odmawiają informacji, a wyjazd Juana Carlosa opisują w kategoriach „podróży w sprawach prywatnych”. W podobnym tonie wypowiada się premier Pedro Sánchez, który we wtorek z rozbrajającą szczerością przyznał, że nie ma pojęcia, gdzie aktualnie przebywa senior hiszpańskiej monarchii.

Niemal na pewno nie ma go w ojczyźnie. Niemal, bo w tej sprawie nie można tak naprawdę niczego wykluczyć. Wprawdzie on sam o wyjeździe informował już w poniedziałek, ale nie sprecyzował, dokąd się wybiera. Pierwsze doniesienia o ucieczce pojawiły się w niedzielę – według katalońskiego dziennika „La Vanguardia” Juan Carlos był widziany w Galicji na północno-zachodnim krańcu kraju, gdzie miał przekroczyć granicę z Portugalią w towarzystwie osobistego asystenta. Do tego momentu media są zgodne – to tędy monarcha opuścił kraj. Co się stało dalej – do dziś nie udało się ustalić.

Czytaj też: Druga fala pandemii jest już w całej Hiszpanii

Gdzie się podział król senior Hiszpanii

Większość źródeł twierdzi, że z Portugalii udał się samolotem na Dominikanę. Katalońska gazeta precyzuje, że spędzi najbliższe tygodnie u jednej z zaprzyjaźnionych rodzin, spadkobierców wielkiej fortuny zbitej na plantacjach trzciny cukrowej. Na Karaibach Juana Carlosa umieszcza też dziennik „ABC”. Portal El Confidential jest zaś zdania, że wylot na Dominikanę to zasłona dymna, a tak naprawdę król emeryt został w Europie i ukrywa się w posiadłości nieopodal Lizbony.

Żadnej z tych hipotez nie potwierdzają na razie ani służby hiszpańskie, ani przedstawiciele innych krajów. Nic o wjeździe monarchy na terytorium swojego kraju nie wiedzą władze Portugalii. Z kolei dominikański urząd imigracyjny przyznaje, że Juan Carlos, owszem, przybył na Karaiby, ale... 28 lutego, by wrócić do ojczyzny już 2 marca.

Ważniejsza od miejsca pobytu jest przyczyna tej ucieczki. Jak sam przyznał w liście, opuścił Hiszpanię z powodu szykan i oskarżeń dotyczących „wydarzeń z jego życia prywatnego”. Chodzi o wszczęte 8 czerwca przez tamtejszy Sąd Najwyższy postępowanie w sprawie łapówek i ukrywania przychodów w rajach podatkowych.

Skromna premia od saudyjskiego monarchy

Pierwszy trop to afera związana z budową kolei szybkich prędkości w Arabii Saudyjskiej. Inwestycję miało realizować konsorcjum 12 hiszpańskich spółek, a kontrakt udało się zawrzeć rzekomo dzięki płatnej protekcji i nieformalnym umowom polityków i osobistości najwyższego szczebla. Jedną z osób zaangażowanych w projekt był właśnie Juan Carlos. Za dopięcie transakcji miał otrzymać wynoszącą wiele milionów dolarów premię od nieżyjącego już saudyjskiego króla Abdullaha. Co więcej, znaczną część tej premii zdeponował na koncie należącym do jego kochanki – donosi stacja Euronews. W ten sposób chciał uniknąć podatku, podejrzeń o nielegalną działalność i oskarżeń o konszachty z niedemokratycznym reżimem na Bliskim Wschodzie.

Im dalej posuwali się śledczy, tym gorzej ta sprawa wyglądała dla ojca obecnego króla. Na jaw wychodziły kolejne nieudokumentowane sumy i przelewy na konta w Szwajcarii i Panamie. W dodatku łączyły je nazwiska dwóch osób. Prawnik Dante Canonica i biznesmen Arturo Fasana byli architektami sieci prywatnych spółek i wehikułów inwestycyjnych zarejestrowanych w rajach podatkowych, z których przez dekady czerpali korzyści majątkowe politycy postfrankistowskiej prawicowej Partii Ludowej. To przy okazji przeszukania genewskiego mieszkania Fasany odkryto dokumenty wskazujące na aktywny udział Juana Carlosa w całym procederze.

Hiszpanie się burzą, król się odcina

Już wtedy Filip VI rozpoczął desperacką próbę odcięcia się od ojca i jego skandali. Zrzekł się spadku, anulował też jego roczną pensję w wysokości ponad 194 tys. euro. Teraz przekonuje, że uciekając, jego ojciec postąpił odpowiedzialnie i ratuje stabilność monarchii. W liście, który Juan Carlos miał wysłać do syna już po opuszczeniu kraju, król emeryt (formalnie noszący właśnie taki tytuł) poinformował Filipa, że wyjeżdża, żeby jemu było łatwiej rządzić.

Opinii publicznej te tłumaczenia nie wystarczyły. Od początku tygodnia gromy spadają na rodzinę królewską, ale też na lewicowy rząd koalicyjny, który monarsze o mocno zszarganej reputacji uciec w ogóle pozwolił. Sánchez na razie staje w obronie Pałacu Królewskiego, tłumacząc, że „to osoby, a nie instytucje, powinny stawać przed sądem”. Chwali monarchię za odcięcie się od oskarżeń pod adresem Carlosa i przypomina, że od 2014 r. senior nie zasiada na tronie.

Znacznie mniej wyrozumiali są koalicyjni partnerzy Sáncheza. Pablo Iglesias, lider Podemos, wyjazd Carlosa określił mianem niegodnego i zażądał podjęcia stanowczych kroków prawnych. Inni lewicowi politycy posuwają się dalej, wzywając do reformy konstytucyjnej, obalenia monarchii i zmiany ustroju.

Immunitet dla Juana Carlosa

To jednak w tej chwili mało realne, podobnie jak gruntowne i bezkompromisowe śledztwo w sprawie eksmonarchy. Choć sześć lat temu abdykował, nadal może korzystać z szerokiego wachlarza przywilejów. Kilka dni przed opuszczeniem tronu uchwalonym w ostatniej chwili aktem prawnym zapewnił sobie dożywotnio honorowy tytuł królewski. Miesiąc później przyjęto reformę wymiaru sprawiedliwości, gwarantującą seniorowi dynastii Burbonów immunitet przed sądami niższych instancji.

Reforma zaakceptowana przez syna pozbawiła go wprawdzie możliwości otrzymywania drogich i ekskluzywnych prezentów wynikających ze statusu byłej głowy państwa, ale to najwyżej kosmetyczna zmiana. Stylu życia ani jego, ani całej rodziny królewskiej znacząco to nie zmieni. Według szacunków serwisu Business Insider majątek Filipa VI jest wart ponad 18 mln euro, do których dopisać należy prawie 9 mln rocznych wydatków monarchii, pokrywanych z kieszeni podatnika. Ile pieniędzy ma sam Juan Carlos – nikt nie jest w stanie określić. Ale przy tak zasobnych krewnych i sieci wpływowych znajomych o przyszłość na emeryturze nie musi się raczej martwić. Bez względu na to, gdzie zamierza ją spędzić.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Szamani i inni szatani. Polska religijność zabobonna

Magiczna, zabobonna religijność staje się coraz bardziej powszechna w polskim Kościele. A pandemia jeszcze nasiliła te tendencje.

Joanna Podgórska
21.07.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną