Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Wojna o koniec świata

GÓRSKI KARABACH: Zapiski ze spalonej ziemi

Armeńska artyleria w pobliżu granicy Górskiego Karabachu. Armeńska artyleria w pobliżu granicy Górskiego Karabachu. Reuters / Forum
Górski Karabach to jednocześnie ziemia niczyja i wszystkich. Przede mną kilometry apokaliptycznej spalonej ziemi.
Lech Mazurczyk/Polityka

Kilka dni temu obie strony znów zbrojnego konfliktu odrzuciły międzynarodowe apele o zawieszenie broni. Odrzuciła je nawet niedwuznacznie wspierająca Azerów Turcja, która sprowadza w rejon konfliktu syryjskich najemników i nawet sama strzela do ormiańskich samolotów. Od początku starć w Karabachu – najbardziej krwawych od dekad – po obu stronach zginęło już ponad stu ludzi.

Ale tak naprawdę są dwa Karabachy: Nizinny i Górski. W Nizinnym żyją Azerowie, w Górskim – Ormianie. Od azerskiej strony wjazdu do Górskiego Karabachu nie ma. No, chyba że czołgami, jak obecnie wjeżdża azerskie wojsko z błogosławieństwem Turcji. Górskie parapaństwo, które oderwało się od muzułmańskiego Azerbejdżanu i ogłosiło się Republiką Arcah, według prawa międzynarodowego nadal do niego należy.

Polityka 41.2020 (3282) z dnia 06.10.2020; Świat; s. 52
Oryginalny tytuł tekstu: "Wojna o koniec świata"
Reklama