Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Kuba w zasięgu

KUBA: Czy internet obali komunizm?

Jeden z publicznych hotspotów w Hawanie. Jeden z publicznych hotspotów w Hawanie. AP / EAST NEWS
Czy wystarczy dać Kubańczykom dostęp do internetu i Facebooka, a po ideałach rewolucji nie będzie śladu?
Dzięki wciąż mocno ograniczonemu, ale mimo wszystko coraz powszechniejszemu dostępowi do komórkowego internetu Malecón znów jest oknem. Dla Kuby na świat, dla świata – na Kubę.Forum Dzięki wciąż mocno ograniczonemu, ale mimo wszystko coraz powszechniejszemu dostępowi do komórkowego internetu Malecón znów jest oknem. Dla Kuby na świat, dla świata – na Kubę.

Malecón to prawdopodobnie najbardziej znany bulwar na całych Karaibach. Ciągnie się przez prawie 10 km wzdłuż hawańskiego wybrzeża i prowadzi od ekskluzywnych hoteli do miejskiego portu, ufortyfikowanego jeszcze przez hiszpańskich kolonialistów. Z tego, co dzieje się na Malecón i w jego bezpośrednim sąsiedztwie, można wiele się dowiedzieć o sytuacji na Kubie. To tam, pomiędzy wielkimi głazami obmywanymi przez morze, całymi dniami sterczą wędkarze. Zawsze przybywa ich podczas kryzysów, które od upadku ZSRR regularnie nawiedzają wyspę. Kiedy Kubańczykom brakuje i pieniędzy, i żywności, zwracają się w kierunku morza – jedynego pewnego dostawcy jedzenia w tych stronach.

Malecón był też areną największego buntu przeciwko komunistycznej władzy. Po upadku radzieckiego sponsora Kubańczykom przez kilka lat brakowało dosłownie wszystkiego. Wreszcie w 1994 r. wyszli na ulice, najtłumniej oczywiście na Malecón. Oficjalna wersja głosi, że protesty spacyfikowała policja. Jednak każdy Kubańczyk powie, że nastroje złagodził sam Fidel. Pojawił się na bulwarze i przekonał protestujących – jak wiele razy wcześniej – że źródłem wszystkich ich cierpień jest amerykański imperializm.

Dziś Malecón na wielu odcinkach wygląda jak powojenna ruina: z pozbawionymi okien, odartymi z kolorowych tynków kamienicami, dosłownie i w przenośni, bez życia. Mimo to promenada znów jest areną zmian. Wystarczy przejść kilka metrów w głąb miasta, na jeden z wielu rozsianych wzdłuż niej placyków, skwerków czy pomniejszych parków, żeby zobaczyć tłumy Kubańczyków. Są w każdym wieku, często rozemocjonowani, krzyczący – ale nie na siebie nawzajem, tylko do smartfonów. To właśnie w takich miejscach najłatwiej o zasięg. Dzięki wciąż mocno ograniczonemu, ale mimo wszystko coraz powszechniejszemu dostępowi do komórkowego internetu Malecón znów jest oknem.

Polityka 10.2021 (3302) z dnia 02.03.2021; Świat; s. 54
Oryginalny tytuł tekstu: "Kuba w zasięgu"
Reklama