Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Album z niepodległości

UKRAINA: 30 lat trudnej niepodległości

Fotografia 1: w „Prawdzie Ukrainy”: sierpień 1991 r., rosyjski generał Aleksandr Ruckoj ściska dłoń Łeonida Krawczuka, przewodniczącego ukraińskiej Rady Najwyższej. W tle Anatolij Sobczak, mer Leningradu. Fotografia 1: w „Prawdzie Ukrainy”: sierpień 1991 r., rosyjski generał Aleksandr Ruckoj ściska dłoń Łeonida Krawczuka, przewodniczącego ukraińskiej Rady Najwyższej. W tle Anatolij Sobczak, mer Leningradu. materiały prasowe
Ukraina w swoim najnowszym wydaniu obchodzi 30. urodziny. Może jest mniejsza, ale się obroniła. Wielu za nią zginęło, ale ci, co przeżyli, lepiej się rozumieją.
Fotografia 2: kwiecień 2014 r., szyb nieczynnej kopalni Bażanowa, Makiejewka, koło Doniecka.Paweł Reszka/Polityka Fotografia 2: kwiecień 2014 r., szyb nieczynnej kopalni Bażanowa, Makiejewka, koło Doniecka.

Niepodległość Ukrainy zaczęła się łatwo. Potem było pod górkę. Wschód nie lubił zachodu, zachód gardził wschodem. Niepodległy kraj nie mówił tym samym językiem, nie miał wspólnej historii, religii. Do tego za miedzą sił nabierał Wielki Brat. Najpierw dziwił się, co ci Ukraińcy wyprawiają. Potem kombinował, jak oderwać kawałek nowego państwa dla siebie. Jednak 24 sierpnia 1991 r. nikt się tym nie przejmował. „Było podejrzanie prosto” wspomina w jednej ze swoich książek Leonid Kuczma, wówczas deputowany, potem ukraiński prezydent. „Ot, zebraliśmy się, przegłosowaliśmy, staliśmy się niepodlegli i zeszliśmy do bufetu”.

Fotografia 1: w „Prawdzie Ukrainy”: sierpień 1991 r., rosyjski generał Aleksandr Ruckoj ściska dłoń Łeonida Krawczuka, przewodniczącego ukraińskiej Rady Najwyższej. W tle Anatolij Sobczak, mer Leningradu.

Na kijowskiej ulicy wrzało od dawna. Ludzie mieli żal do imperium za Czarnobyl i żołnierzy, którzy zginęli w Afganistanie. Na pogrzebie poety Wasyla Stusa powiewały ukraińskie flagi. Antykomunistyczni dysydenci gardłowali za wolnością.

A jednak w sprawie niepodległości Kijów wlókł się w drugim szeregu. Litwa, Łotwa, Estonia wiedziały, że jej chcą. Nawet Rosja miała swojego prezydenta Borysa Jelcyna. Ale tu ton nadawali partyjni bonzowie, dyrektorzy wielkich zakładów przemysłowych, którzy woleli, żeby ZSRR przetrwał.

Dopiero pucz Janajewa zmienił wszystko. 19 sierpnia 1991 r. do stolicy Rosji wjechały czołgi. Moskwianie – pod przywództwem Jelcyna – wyszli na barykady. Puczystów aresztowano po trzech dniach. Wtedy w Kijowie zrozumieli, że powrót imperium był naprawdę blisko. Trzy dni później ukraińscy deputowani wśród skandowania tłumu uchwalili Deklarację Niepodległości.

Polityka 34.2021 (3326) z dnia 17.08.2021; Świat; s. 48
Oryginalny tytuł tekstu: "Album z niepodległości"
Reklama