Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Świat

Cafe pod kostuchą

Cafe pod kostuchą. Tu ukraiński żołnierz wie, że najlepsza broń to łopata

Zamaskowana Marianna. Kafeteria w rzeczywistości nazywa się inaczej. Autor nie pisze, gdzie dokładnie się znajduje, mając na uwadze bezpieczeństwo jej bywalców. Zamaskowana Marianna. Kafeteria w rzeczywistości nazywa się inaczej. Autor nie pisze, gdzie dokładnie się znajduje, mając na uwadze bezpieczeństwo jej bywalców. Paweł Reszka / Polityka
Straty są ogromne, żołnierze wyczerpani. Brakuje sprzętu i amunicji. Obrona wschodniej Ukrainy staje się coraz bardziej desperacka.
Siły obrony terytorialnej liczą ponad 100 tys. Nie zakładano, że ci ludzie będą służyli na pierwszej linii – raczej chodziło o wsparcie, trzymanie wart na tyłach.Ueslei Marcelino/Reuters/Forum Siły obrony terytorialnej liczą ponad 100 tys. Nie zakładano, że ci ludzie będą służyli na pierwszej linii – raczej chodziło o wsparcie, trzymanie wart na tyłach.

Poniżej Adamiwki ziemia drżała od samego rana. Dima nie przestawał pakować plecaka, czasem tylko zerkał w niebo z rezygnacją. Nad głową przelatywały dziesiątki kilogramów metalu, który lądował kilka kilometrów dalej – tam, gdzie powinny się znajdować nieliczne ukraińskie działa. – Jak zawsze. Najpierw chcą zniszczyć naszą artylerię. Potem walą już po nas, po piechocie. W końcu idą do ataku. Odbijamy ich albo ustępujemy. I wszystko się powtarza, metodycznie, bezwzględnie – mówił.

Polityka 27.2022 (3370) z dnia 28.06.2022; Świat; s. 52
Oryginalny tytuł tekstu: "Cafe pod kostuchą"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >