Świat

Pilot leci bez końca

Animatorzy rozrywek - trudny powrót do zwykłego życia

Praca w raju, co dalej? Fot. Robwest , Flickr (CC BY SA) Praca w raju, co dalej? Fot. Robwest , Flickr (CC BY SA)
Zapewniasz zabawę i dobry nastrój, podróżujesz po egzotycznych krajach i jeszcze ci za to płacą – oferty pracy dla tzw. animatorów zabaw w wielkich ośrodkach turystycznych brzmią jak bajka. W rzeczywistości to mordęga.

W opinii psychologów, jeśli małżeństwo rozpada się po dziesięciu latach, potrzeba przynajmniej pięciu, by poradzić sobie z rozstaniem. Niekiedy odejście z pracy może okazać się równie bolesne. Melanie przepracowała trzy lata jako animatorka, czyli specjalistka od organizowania zabaw dla klientów w jednym z dużych kompleksów turystycznych. Kolejne półtora roku trwało, nim odnalazła się z powrotem w szarej rzeczywistości. – Rok w tym zawodzie to jak pięć lat w normalnym życiu – tłumaczy. Każdego wieczoru występowała jako tancerka, poznawała interesujących ludzi i była ubóstwiana przez urlopowiczów. – Moje życie było jedną wielką, niekończącą się imprezą.

Jeden dzień z życia


W powieści „Rot” (Czerwień) Uwe Timm opowiada o Tessy, animatorce z 15-letnim stażem (zgodnie ze wspomnianym wyżej przelicznikiem przekłada się to na 75 lat pracy), którą znaleziono martwą na plaży, nafaszerowaną tabletkami. Timm pisze: „Wreszcie mogła odpocząć, po tylu latach bezsenności. Była silna, piękna i zdrowa. Jej zadanie polegało na szerzeniu dobrego nastroju. Nie mogła pozwolić, by gdzieś zalągł się smutek. Najtrudniejsza praca świata”. – To rzeczywiście bardzo ciężka praca – potwierdza Jens Schmidt z Centralnej Agencji Pośrednictwa Pracy za Granicą w Bonn. – W tym przypadku wyliczanie stawki godzinowej nie ma najmniejszego sensu. Pracując przez całą dobę, i tak nie ma się czasu, by wydać zarobione pieniądze. W takich warunkach praca za 650 euro netto – tyle wynosi średnia miesięczna płaca w tej branży – może się nawet opłacać. Wyżywienie i zakwaterowanie są za darmo. W gorącym sezonie od kwietnia do października zapotrzebowanie na animatorów jest tak duże, że brakuje chętnych. Zimą zatrudnienie znajdują tylko najlepsi: czekają na nich hotele w Egipcie i w kurortach narciarskich.

– Pracodawcy wymagają od kandydatów „absolutnej elastyczności geograficznej” – mówi Schmidt. Animator się dowiaduje, gdzie spędzi najbliższe miesiące, często dopiero na kilka dni przed odlotem. Błyskawicznie musi pożegnać się nie tylko z ojczyzną, ale i z życiem osobistym. Oficjalnie czas pracy wynosi co prawda nie więcej niż osiem godzin dziennie. Oczekuje się jednak, że animatorzy będą dotrzymywać gościom towarzystwa również w czasie wolnym. Kto się izoluje i przesiaduje we własnym pokoju, nie powinien mieć dużych nadziei na przedłużenie kontraktu. Wolny jest jeden dzień w tygodniu.

Jeśli firma pośrednicząca znajduje się w nie najlepszej sytuacji finansowej, może się to odbić na warunkach pracy. Jedna z prywatnych agencji pośrednictwa reklamuje na przykład wśród potencjalnych zleceniodawców – w tym wśród właścicieli ośrodków wypoczynkowych nad Bałtykiem i Morzem Północnym – swych bardzo „nieskomplikowanych” animatorów. W praktyce oznacza to, że podpisują oni umowę, która przy wynagrodzeniu w wysokości 400 euro nie gwarantuje im prawie żadnych praw. Dlatego kandydaci powinni zawsze zasięgnąć informacji na temat przyszłego pracodawcy i uważnie przeczytać umowę przed podpisaniem. Jeśli ktoś decyduje się na wyjazd bez umowy i ważnego pozwolenia na pracę, ryzykuje, że w sytuacji konfliktowej znajdzie się na lodzie: bez ubezpieczenia i bez pensji. Podróż powrotną będzie zaś musiał opłacić z własnej kieszeni.

W większych ośrodkach turystycznych takie historie raczej się nie zdarzają. Jednak i tam animatorzy otrzymują niekiedy mniej, niż przewiduje umowa. Wiąże się to z faktem, że muszą pokryć koszty ubezpieczenia zdrowotnego oraz zapłacić za służbowy uniform. Aby wynegocjować lepsze warunki, trzeba czymś się wyróżniać i mieć doskonałe pomysły animacyjne. Prymitywne zabawy w rodzaju wspólnego tańczenia kaczuszek czy konkursów na ilość wypitej sangrii już od dawna nie cieszą się powodzeniem.

Daj wszystko i jeszcze trochę

Alexandra Demel początkowo zamierzała przepracować w Club Med tylko jeden sezon. Skończyło się na jedenastu. Dziś ta trzydziestolatka jest odpowiedzialna za rekrutację młodych animatorów na terenie Niemiec i Wielkiej Brytanii. Wciąż podróżuje w poszukiwaniu „talentów”. Tak nazywa animatorów, którzy łączą w sobie kompetencje, odpowiednią osobowość, otwartość na innych i urok osobisty. Ważną rolę grają również znajomość języków obcych oraz wykształcenie przydatne w pracy animatora, jak nauczyciel wychowania fizycznego czy pedagog. Wynagrodzenie netto dla animatorów pracujących w Club Med jest ponadprzeciętnie wysokie i wynosi 816 euro. Zakwaterowanie otrzymują oni w pokojach dwuosobowych, a w szczycie sezonu – w trzyosobowych.

Te wszystkie niedogodności i przestrogi nie zdołały ostudzić zapału Franki, Christiny i Franziski, trzech studentek, które przyjechały z różnych regionów Niemiec na casting organizowany przez Club Med w Berlinie. Aby się zakwalifikować, muszą wykazać się wiedzą z różnych dziedzin, zrobić sympatyczne wrażenie i zdać egzamin językowy. Następnie w rozmowach sam na sam Alexandra Demel próbuje wysondować, czy dziewczęta zdołają sprostać wymaganiom, z jakimi wiąże się zawód animatora. Na castingach innych koncernów turystycznych kandydaci często muszą udowodnić swą kreatywność i fantazję. Tak właśnie przebiega zazwyczaj rekrutacja do TUI prowadzona w Niemczech przez całą zimę.
Młodzi kandydaci na animatorów oglądają najpierw film „Odkrycie uśmiechu”, który ma wzmocnić ich identyfikację z firmą. Następnie, po krótkiej i obowiązkowo zabawnej autoprezentacji, kandydaci przechodzą do części artystycznej. Tutaj pole do popisu jest szerokie: od układu choreograficznego do „Hakuna Matata” z musicalu „Księga Dżungli”, przez pantomimę, aż po autorskie wykonanie piosenki z repertuaru Céline Dion. Dopiero na koniec spotkania padają twarde fakty: 600 euro miesięcznie, z czego 120 idzie na ubezpieczenie zdrowotne. Podatki? – Musicie dowiedzieć się w urzędzie skarbowym – odpowiada przedstawiciel TUI. Do tego uniform – koszulki z krótkim rękawem, spodnie i szorty, za które trzeba zapłacić 120 euro. Czas pracy: 15 godzin dziennie. Jak tu jednak liczyć godziny, kiedy pracuje się „po słonecznej stronie życia”? Jeszcze tylko tygodniowe szkolenie i marzenie, by poznać wielki wspaniały świat, może stać się rzeczywistością.

Psycholog plus barman


Prawda jest taka, że animatorzy są często zbyt zmęczeni, by na własną rękę odkrywać uroki dalekich krajów. Melanie pracowała w Tunezji i Tajlandii, na Krecie i w Senegalu. W ciągu trzech lat zrobiła zaledwie kilkanaście krótkich wycieczek. Kontakt z miejscowymi ograniczał się zwykle do zdawkowej wymiany kilku słów z personelem kuchennym. Z drugiej strony jednak miała wyjątkową możliwość zaspokojenia swych ambicji artystycznych. Melanie nie tylko tańczyła, ale i opracowywała własną choreografię oraz projektowała scenografię do wieczornych pokazów. – Jeśli ktoś myśli o karierze scenicznej, ma ambicje reżyserskie lub pragnie zostać prezenterem, w zawodzie animatora będzie mieć wyjątkowe możliwości. Osobom kreatywnym radzi, by zwracały się bezpośrednio do koncernów turystycznych już z gotowym konceptem.

Wolne wieczory Melanie spędzała z gośćmi przy barze, jak oczekiwał tego pracodawca. Przyznaje, że spotkania i rozmowy były bardzo sympatyczne, lecz mimo to często czuła się samotna. Nikt jej nie nauczył, jak wytyczać granice w kontaktach z gośćmi, którzy mieli czasem dwa razy więcej lat niż ona. – Kilka razy w tygodniu ktoś opowiadał mi historię swojego życia i niekiedy były to tak niesamowite rzeczy, że nie wiedziałam, jak się do nich odnieść. Zbyt intensywne rozmowy nie są oczywiście mile widziane przez pracodawcę.

Melanie poprosiła o opiekę psychologa. Praca z gośćmi często ją przerastała, a do dobrej atmosfery nie przyczyniały się konflikty w grupie czy brak możliwości zdystansowania się i oderwania. Pomocy potrzebowała jednak przede wszystkim po powrocie do Niemiec, gdzie nic na nią nie czekało. Chcąc pracować, jako animatorka, zrezygnowała z mieszkania, z przyjaciół. Oszczędności wystarczyły zaledwie na kilka miesięcy. – Decydując się na powrót do normalnego życia, należy wybrać dobry moment – radzi Melanie. – Zawczasu trzeba znaleźć sobie zajęcie, by jakoś przetrwać ten okres odwyku.

Daniela Noack © Süddeutsche Zeitung, 16.06.2007

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Nauka

Nie każdy archeolog to Indiana Jones

Popkulturowy obraz archeologa awanturnika umacnia przekonanie, że ich głównym zadaniem jest odkrywanie skarbów. Ten fałsz fatalnie odbija się na wiedzy o przeszłości.

Agnieszka Krzemińska
27.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną