Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Co się śni Xi

Co się śni Xi, który właśnie jest w Europie? Rosja to parawan, UE ma być „dobrym Zachodem”

O Xi Jinpingu pamiętano na tegorocznym karnawale w Moguncji. O Xi Jinpingu pamiętano na tegorocznym karnawale w Moguncji. Michael Probst/Associated Press / EAST NEWS
Trwające właśnie europejskie tournée Xi Jinpinga odsłania wizję świata według Chin. Europa odgrywa w niej rolę „dobrego Zachodu”.
Europa jest dla Chin ważna. Zwłaszcza Europa otwarta na chińską produkcję. Europa jest dla Chin ważna. Zwłaszcza Europa otwarta na chińską produkcję.

Przewodniczący Xi Jinping powtarza, że „świat doświadcza burzliwych przemian, niewidzianych od stulecia”. Ta poetycka fraza dobrze oddaje chińską perspektywę. Według niej obecny ład jest „chwilową anomalią”, powstałą w wyniku zachodniego kolonializmu i neokolonializmu. W chińskiej historii wyobrażonej to Azja (czytaj: Chiny) do XIX w. była centrum świata, a potem przyszli źli Brytyjczycy, Francuzi, Amerykanie. Urządzili glob po swojemu i postawili wszystko na głowie. W Chinach ta „anomalia” skończyła się wraz ze zwycięstwem komunistów w 1949 r. Ale gdzie indziej trwa, co widać chociażby po składzie Rady Bezpieczeństwa ONZ czy utrzymującej się przewadze Zachodu – zwłaszcza Stanów Zjednoczonych – w instytucjach międzynarodowych.

To się jednak wkrótce skończy, o czym Chiny są przekonane przynajmniej od czasów światowego kryzysu w 2008 r. Pekin zresztą chce ten proces upadku systemu przyspieszyć. Służą do tego takie instrumenty jak Szanghajska Organizacja Współpracy, format BRICS czy Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB). Plus polityczne inicjatywy, z najsłynniejszym Jedwabnym Pasem i Szlakiem na czele.

Wszystko to nadbudowane jest Xijinpingowską wizją „wspólnego przeznaczenia ludzkości” czy łagodniej „wizją wspólnej przyszłości”. Chodzi o stworzenie lepszego świata suwerennych państw, nienapadających na siebie, niesankcjonujących się wzajemnie, nienarzucających swoich modeli społeczno-politycznych (tak, tak, to wszystko są aluzje do amerykańskiego imperializmu). Za to współpracujących w imię wspólnych korzyści.

W tej sielankowej wizji Chiny byłyby primus inter pares w Azji, potem na całym globie. Tego ostatniego chińscy przywódcy nie mówią już wprost, bo też w chińskim świecie rozumie się to samo przez się.

Polityka 20.2024 (3463) z dnia 07.05.2024; Świat; s. 53
Oryginalny tytuł tekstu: "Co się śni Xi"
Reklama