Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Wojny karaibskie

Jak Donald Trump walczy z kartelami narkotykowymi Ameryki Środkowej

Gangi z Ameryki Środkowej to dla Białego Domu idealny pretekst, by uderzyć w „coś” na południe od USA. Gangi z Ameryki Środkowej to dla Białego Domu idealny pretekst, by uderzyć w „coś” na południe od USA. Getty Images
Ataki US Navy na wenezuelskie statki noszą wszystkie znamiona wojny. Ale dlaczego akurat na te statki? I dlaczego wenezuelskie? Tego być może nie wie nawet Donald Trump.
Skorumpowany reżim wenezuelski, według Departamentu Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych (2020 r.).Wikipedia Skorumpowany reżim wenezuelski, według Departamentu Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych (2020 r.).

Dla osób wnikliwie obserwujących Amerykę Donald Trumpa nic w tej historii nie powinno być zaskoczeniem. Może poza krajem, którego obywatele zostali ostatecznie „zlikwidowani”. Według oficjalnych danych do końca ubiegłego tygodnia działania amerykańskiej armii doprowadziły do śmierci 27 obywateli Wenezueli w ramach pięciu operacji morskich.

O kolejnych atakach na łódki rzekomo należące do wenezuelskich gangów i przewożące narkotyki na rynek amerykański można było się dowiedzieć z… profilu Trumpa na jego platformie TruthSocial – to były dwa pierwsze przypadki. O trzecim i piątym wiemy, bo prezydent niemal od niechcenia rzucił informację o nich reporterom w czasie konferencji prasowych. Czwarty został ujawniony przez sekretarza wojny Pete’a Hegsetha, także w mediach społecznościowych.

Na pierwszy rzut oka operacje te stoją w sprzeczności z deklarowanym izolacjonizmem Trumpa. Prezydent USA nadal przekonuje, że jego administracja będzie wojny kończyć, a nie zaczynać. Co więcej, amerykańska armia miała nie angażować się już w żadne działania poza granicami kraju. Nie licząc Los Angeles, na którego ulice trafili marines, jedynym miejscem na planecie, w którym liczebność wojsk USA uległa zwiększeniu, jest granica kraju z Meksykiem.

Tymczasem mamy prezydenta, który w stylu typowym raczej dla George’a W. Busha i Dicka Cheneya wysyła kongresmenom list z deklaracją wojny. W dodatku nie do końca wiadomo, komu tę wojnę wypowiada (kartelom?) i czy czasem nie łamie przy tym prawa – krajowego i przede wszystkim międzynarodowego. Bo w tej historii chodzi o władzę, kontrolę nad służbami i agencjami federalnymi, odpowiednią narrację, ale przede wszystkim – o definicje.

Według Trumpa latynoskie kartele szmuglujące narkotyki stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa USA.

Polityka 43.2025 (3537) z dnia 21.10.2025; Świat; s. 68
Oryginalny tytuł tekstu: "Wojny karaibskie"
Reklama