Zhang był pierwszym wiceprzewodniczącym Centralnej Komisji Wojskowej, partyjnego ciała rządzącego armią. Obok przewodniczącego Xi Jinpinga, szefa partii i prezydenta w jednej osobie, znajdowało się tu sześciu najwyższych rangą wojskowych. Trzech z nich objęły czystki zainicjowane jesienią, teraz dotknęły kolejnych dwóch, w tym tego najważniejszego: wiernego sojusznika Xi, z doświadczeniem bojowym i największym autorytetem w armii. Łączyły ich też, co istotne na chińskich wyżynach władzy, długoletnie więzi osobiste, obaj należeli do kasty „czerwonych książąt”, dzieci aparatczyków, ich ojcowie walczyli u boku Mao.
W ten sposób dwumilionowa armia, przechodząca gwałtowny rozwój i gorączkę modernizacji, pozostała praktycznie bez głównego dowództwa. Jako powód wszczęcia śledztwa, zwykle związanego z zatrzymaniem, podano lakoniczne „poważne naruszenia dyscypliny i prawa”, co w praktyce oznacza korupcję; oficjalny organ armii dodał „osłabianie gotowości bojowej” i podważanie autorytetu Xi jako głównodowodzącego. Taki ezopowy język wywołał dziesiątki spekulacji.
Po pierwsze: korupcja. To konik prezydenta, odkąd objął władzę w 2012 r., w kolejnych kampaniach zwalczał ją od góry do dołu, jednocześnie traktując jako oręż w pozbywaniu się oponentów i umacnianiu władzy. W wojsku też było ich kilka, najdalej idąca w 2023 r., zainicjowana w wojskach rakietowych, zakończyła kariery 60 osób wśród wysokiej generalicji i szefów przemysłu zbrojeniowego. Czy wypłynęła teraz jakaś sprawa z przeszłości, np. kiedy Zhang Youxia odpowiadał za zakupy dla armii? Albo świeża, spekulowano, łapówki za posadę ministra obrony?
Ale to nie wyczerpywało tematu. Mówiło się, że trzy wcześniejsze dymisje w Centralnej Komisji to skutek walk frakcyjnych, w których górę wzięła grupa Zhanga.