Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Kryzys w Wielkiej Brytanii. Czy Epstein obali rząd Starmera? Gdzie nie spojrzeć: katastrofa

Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer Number 10 / Flickr, CC by 4.0
Do dymisji podał się już szef gabinetu premiera, a coraz więcej polityków Partii Pracy domaga się rezygnacji Keira Starmera. Nawet jeśli przetrwa burzę, to na krótko – jego upadek wydaje się nieunikniony.

„Zachowują się, jakby mieli przed sobą nie pięć, a dziesięć lat rządzenia” – komentował prof. David Runciman, były dziekan wydziału nauk politycznych na Cambridge, tuż po wyborach parlamentarnych w Wielkiej Brytanii z lipca 2024 r. Laburzyści wygrali wtedy z ogromną przewagą nad Partią Konserwatywną, kończącą 14-letni okres dominacji na scenie politycznej. Wydawało się, że na Wyspach znów zatriumfuje lekko progresywna technokracja, bo tak należy opisać model, do którego Partia Pracy dążyła pod przywództwem Keira Starmera, polityka o niewielkiej charyzmie, niespecjalnie ofensywnego, ale cenionego urzędnika, doskonale nawigującego między meandrami biurokracji.

Nie mówiąc o tym, że tamto zwycięstwo było w takim samym stopniu porażką torysów. Dzisiaj to partia ciążąca ku dnie, pozbawiona realnego statusu liderów opozycji na rzecz prowadzącej w sondażach skrajnie prawicowej Reform UK. W upalne lato 2024 r. wydawało się, że wahadło odbiło w drugą stronę – i to na dobre kilka kadencji.

Nie minęły nawet dwa lata i wszystko wygląda zupełnie inaczej. Laburzyści i cały rząd Starmera są o krok od spektakularnej katastrofy – chyba nikt w Europie, kto stał na szczycie potężnej fali społecznego entuzjazmu, nie spadał z niego tak szybko. Według lutowych sondaży YouGov aż 71 proc. wyborców ocenia jego pracę negatywnie, pozytywnych ocen jest tylko 19 proc. Gabinet Starmera fatalnie się komunikuje z elektoratem, nie pomaga też to, że nieustannie dokonuje piwotów w strategicznych kwestiach.

Reklama