Uwodziciel
Uwodziciel. Peter Mandelson: przez takich jak on państwa wpadają w ręce szalonych populistów
Peter Mandelson wciąż twierdzi, że ledwie znał Jeffreya Epsteina. Że „był na krawędzi jego życia”. Przeczy temu ich wieloletnia korespondencja, naszpikowana biznesowymi intrygami, politycznymi plotkami, pełna niemal młodzieńczych wynurzeń i wulgarnych aluzji seksualnych. „Czy jesteś pewien, że presja wynikająca z braku seksu nie zamienia twojego mózgu w foie gras?” – pisze Epstein do Mandelsona.
Brytyjczyk wielokrotnie korzystał z nowojorskiej rezydencji Epsteina, nawet gdy ten ostatni przebywał już za kratkami. W 2009 r. finansista pedofil odmówił mu jednak gościny, a potem czule przepraszał. Mandelson odpowiedział: „Bez obrazy, nie martw się! Nadal cię kocham”. Nieco później Epstein narzekał jednak w mailu, że ich przyjaźń jest zbyt jednostronna. Tym bardziej że wcześniej – jak pokazują ujawnione dokumenty – wysyłał Mandelsonowi dziesiątki tysięcy dolarów. Raz nawet obiecał przelać 3225 funtów, aby pomóc partnerowi Mandelsona w opłaceniu studiów osteopatii.
Ale nie ma nic za darmo. Mandelson m.in. poinformował Epsteina o terminie zbliżającej się interwencji finansowej europejskich rządów w celu ratowania strefy euro: „Zostanie ona ogłoszona dziś wieczorem”. W drugim roku kryzysu finansowego bardzo przejmował się opodatkowaniem premii dla pracowników sektora finansów. Przekonywał Epsteina, że jest „w pogotowiu”, aby w razie możliwości zablokować tę inicjatywę premiera. Gdy Epstein zapytał, czy Jamie Dimon, prezes finansowego giganta JPMorgan, powinien zadzwonić do ówczesnego kanclerza Alistaira Darlinga, aby poruszyć tę kwestię, Mandelson odpowiedział: „Tak i powinien delikatnie pogrozić”.
Starmer wiedział
Najnowsza transza dokumentów ze śledztwa w sprawie Epsteina – a szczególnie jego kontaktów z Mandelsonem, do września ambasadorem Zjednoczonego Królestwa w Waszyngtonie – niemal obaliła brytyjski rząd.