Gavin sam w domu
Czy gubernator Kalifornii ma szansę zostać następnym prezydentem USA?
Po roku rządów w USA „drugiego” Trumpa Europa trwa w minorowych nastrojach. Sugestie prezydenta, że w razie agresji nie może liczyć na odsiecz Ameryki, pogłębiają depresję. Dominuje narracja, że więzi transatlantyckie i cały ład globalny oparty na regułach i sojuszach odchodzą bezpowrotnie w przeszłość. Na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa sekretarz stanu Marco Rubio powiedział przecież, że „stary świat się skończył”.
Szef amerykańskiej dyplomacji spotkał się z ripostą. Uczestnicy monachijskiej konferencji, mówił inny jej gość z USA, „widzą w nas kraj-niszczyciela, na którym nie można już polegać, i sądzą, że tak już pozostanie”. „Nie jestem o tym przekonany – kontrował (w wywiadzie dla CNN). – Dotychczasowy porządek świata nie jest martwy, tylko uśpiony. Trump jest tymczasowy, za kilka lat odejdzie”. Polemistą Rubio był demokratyczny gubernator Kalifornii Gavin Newsom. Ten sam, który wcześniej na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos wzywał europejskich przywódców, by twardo postawili się Trumpowi po jego pogróżkach wobec Grenlandii.
Po przegranych zeszłorocznych wyborach nastroje zadołowały również w Partii Demokratycznej. Lista problemów była długa – spory między centrowym establishmentem a partyjną lewicą, brak strategii i programu (poza straszeniem Trumpem jako grabarzem demokracji) i niedostatek przywódców. To ostatnie jednak przestaje być aktualne, bo w roli lidera postrzegany jest coraz wyraźniej Newsom, najbardziej prawdopodobny kandydat Demokratów do Białego Domu w wyborach w 2028 r.
Czytaj też: