Matka Boska medjugorska
Mirjana wie, dlaczego Matka Boska nie zareagowała na wojnę w Bośni – ale nie powie. Sekret to sekret.

To był jeden z najbardziej upalnych dni czerwca 1981 roku. Dwie dziewczyny, szesnastoletnia Mirjana i rok młodsza Ivanka, wybrały się na spacer po hercegowińskiej wiosce Medjugorie. Szły w kierunku wzgórza Podbrdo. Nagle Ivanka zatrzymała się i szarpiąc Mirjanę za rękaw krzyknęła: “Zobacz tam, na górze... to Matka Boska!”. Mirjana nawet nie zwróciła na nią uwagi. Poszły dalej, spotykając po drodze trzynastoletnią Milkę. Ulegając namowom Ivanki wspięły się we trójkę na wzgórze. Wtedy i one ujrzały jaśniejąca postać. Potem do trzech dziewczyn dołączyła siedemnastoletnia Vicka i dwóch chłopców – dziesięcioletni Jakov i szesnastoletni Ivan. Wszyscy przyznali, że widzieli Matkę Boską.

Minęło dwadzieścia sześć lat, a cała szóstka dalej spotyka się z Matką Boską. Część z nich - codziennie, inni, jak Mirjana – raz w roku, o wyznaczonej porze. Czasem częściej, ostatnim razem Mirjana widziała Matkę Boską drugiego października. Spotyka ją w domu lub kościele. Nieraz Mirjanie towarzyszą jej inni ludzie, którzy choć nic nie widza, “czują wokół słodki zapach”. Według Mirjany, Matka Boska jest piękną, młoda kobietą. Ma około 1.60 m, czarne, długie włosy zakryte białym welonem, usta “małe, czerwone, regularne w kształcie serduszka” i niebieskie oczy. Zwykle nosi srebrną suknię. Wyjątek stanowi Boże Narodzenie i Wielkanoc, kiedy to Matka Boska zakłada złotą, długą szatę. W trakcie objawienia stoi na “miękkim obłoku”. Czasem też otaczają ją aniołowie.

Mirjana, dziś czterdziestojednoletnia kobieta, przyjmuje pielgrzymów stojąc na balkonie swojej willi w centrum Medjugorie. Duży dom z wielkim ogrodem usytuowany jest naprzeciwko posesji Ivana, jednego z “widzących”. Zgromadzeni, czekając na najnowsze wiadomości od Matki Boskiej, modlą się i śpiewają. Po 20 minutach na taras wychodzi szczupła blondynka. Ubrana w bluzę dresową i dżinsy, włosy podkręcone, makijaż dopracowany. O swych objawieniach opowiada pewnie. Nie gestykuluje, rzadko się uśmiecha. Nie ulega emocjom, unika osobistych komentarzy – jest po prostu pośredniczką, taka praca.

Mirjana ma wyczucie – wie, kiedy powinien paść żart, nawet jeśli dotyczy Matki Boskiej, wie kiedy ma zachować powagę i przyjąć moralizujący, ale nigdy surowy, ton. Na pytania pielgrzymów odpowiada swobodnie, żadne nie wydaje się być trudne czy krępujące. Nawet to, czemu Matka Boska nie zareagowała na długą i krwawą wojnę w Bośni. I choć nie umie odpowiedzieć na pytanie “jak wygląda i gdzie jest niebo”, to szybko ripostuje, że zawsze można zapytać Vicki, innej “widzącej”, bo ona już tam była.

O tajemnicach, które powierzyła jej Matka Boska, nie może mówić, bo sekret to sekret. Na dowód uczciwości, śmieje się z Ivana, też “widzącego”, który podobno wszystkie sekrety wygadałby w pół godziny. Wszystkie oprócz tych boskich.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj