Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Kryzys w cieśninie Ormuz. Trump grozi NATO w swoim stylu: pomożecie albo będzie źle. Odzew jest mizerny

Tankowce pływają po Zatoce Perskiej, w pobliżu blokowanej przez Iran Cieśniny Ormuz. Zdjęcie z 11 marca 2026 r. Tankowce pływają po Zatoce Perskiej, w pobliżu blokowanej przez Iran Cieśniny Ormuz. Zdjęcie z 11 marca 2026 r. Forum
Dla prezydenta USA Sojusz to wyłącznie narzędzie jego polityki, dlatego domaga się od członków NATO zaangażowania w konflikt na Bliskim Wschodzie. A to stawia „modelowego sojusznika” przed poważnym dylematem.

Jeszcze w sobotę tylko sugerował hipotetyczną wielonarodową misję w cieśninie Ormuz, ale w niedzielę już twardo zażądał udziału sojuszników z NATO i innych państw „dostających ropę z Zatoki Perskiej” w operacji przywrócenia i ochrony ruchu na jednym z najważniejszych szlaków handlowych świata.

Donald Trump zmierza w dobrze znanym kierunku – stawia maksymalistyczne żądania bez żadnej wstępnej konsultacji, narady czy uzgodnienia. Towarzyszy temu groźba: jeśli sojusznicy się nie zbiorą, będzie to mieć „bardzo złe skutki dla NATO”. Widzieliśmy to już w przypadku Grenlandii. Trump najpierw zażądał przejęcia duńskiej wyspy przez USA, a gdy to okazało się niewykonalne, wymusił skierowanie do Arktyki większych zasobów wojskowych Sojuszu.

O ile jednak północne morza i wyspy to naturalny obszar działania oraz traktatowy rejon odpowiedzialności organizacji, która w nazwie ma Północny Atlantyk, o tyle cieśnina Ormuz leży daleko poza tymi granicami. Paradoks polega na tym, że historia ostatnich 25 lat pokazuje, iż NATO – lub jego członkowie działający w koalicjach – częściej brali udział w operacjach na Bliskim Wschodzie niż na Dalekiej Północy. W tym sensie Trump podąża ścieżką wydeptaną przez innych prezydentów USA, choć w swoim stylu: bezceremonialnie i obcesowo.

Czytaj także: Trump i Putin, spółka czystego zysku. Rosja i USA świetnie wychodzą na wojnie z Iranem

Trump: żądam

Kogo konkretnie Trump wzywa do przymusowej pomocy? We wpisach na swoim ulubionym medium społecznościowym Truth Social bezpośrednio wspominał w sobotę o Francji, Japonii, Korei Południowej, Wielkiej Brytanii i Chinach – oraz o „innych”.

Reklama