Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Nie przeszli

Socjalista Benoît Payan wygrał wybory w Marsylii

Urzędujący mer Benoît Payan z Partii Socjalistycznej dostał 54 proc. głosów. Uchronił dzięki temu Marsylię przed rządami skrajnej prawicy. Urzędujący mer Benoît Payan z Partii Socjalistycznej dostał 54 proc. głosów. Uchronił dzięki temu Marsylię przed rządami skrajnej prawicy. Felice Rosa/Hans Lucas/AFP / East News
Marsylia, zgodnie ze swoją tradycją, znów się zbuntowała i w wyborach lokalnych zaprzeczyła trendowi, który przyszłość Francji oddaje w ręce skrajnej prawicy.

Marsylia to miasto niebezpieczne. Ma swoją zasłużoną czarną legendę utrwaloną w popkulturze, choćby przez film „Marsylski łącznik”. Nie bez powodu też pierwszym francuskim serialem oryginalnym dla Netflix był odpowiednik „House of Cards” zatytułowany „Marsylia” z 2015 r., w którym główną rolę diabolicznego mera Marsylii, mizogina i kokainisty, ubiegającego się o reelekcję zagrał Gérard Depardieu.

Ten sam aktor, choć dziś wykluczony z przestrzeni publicznej, dla pokoleń Francuzów pozostaje ikonicznym hrabią Monte Christo w ekranizacji z 1998 r. – Alexandre Dumas na kartach tej powieści uwiecznił bezwzględność Marsylczyków. Arthur Schopenhauer nazwał miasto „najpiękniejszym we Francji, tak innym od pozostałych”, ale znając mroczną naturę Marsylii, nie miał zapewne na myśli uniwersalnego piękna. George Sand Marsylia odstręczyła już przy pierwszym poznaniu „brutalnością klimatu i ludzi”.

Współcześnie Marsylia to jedna z najważniejszych scen francuskiego brutalnego rapu wyrastającego z wielokulturowości, południowych inspiracji, problemów przedmieść i kultury kibicowskiej Olympique de Marseille. Jednym z najsłynniejszych raperów młodego pokolenia jest Marsylczyk pochodzenia algierskiego Soso Maness, w 2024 r. wziął udział w projekcie 20 raperów przeciwko Marine Le Pen i skrajnej prawicy. Utwór nazywa się „No Pasáran” – nie przejdą. Jednak mało brakowało i by przeszli…

Raper Soso ManessTeresa Suarez/EPA/PAPRaper Soso Maness

Przed kolejnymi wyborami w Europie pojawiają się histeryczne głosy o zagrożeniu demokracji i strach przed rosnącą w siłę skrajną prawicą. Podobnie jest we Francji, gdzie od lat niepokój budzi nacjonalistyczne Zjednoczenie Narodowe kierowane przez Jordana Bardellę, a wcześniej przez Le Pen.

Polityka 14.2026 (3558) z dnia 31.03.2026; Świat; s. 61
Oryginalny tytuł tekstu: "Nie przeszli"
Reklama