Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

A więc rozejm. Co zyskał Trump, a co Iran. Plus smutny wniosek dla zachodniego świata

Poranek 8 kwietnia 2026 r. w bazie lotniczej RAF Fairford po ogłoszeniu zawieszenia broni pomiędzy USA a Iranem. Poranek 8 kwietnia 2026 r. w bazie lotniczej RAF Fairford po ogłoszeniu zawieszenia broni pomiędzy USA a Iranem. oby Melville / Forum
Minione tygodnie przyniosły wiele dowodów na to, że Europa w Białym Domu nie ma dziś co szukać stabilności, strategii ani przywództwa. Amerykańska polityka jest zakładniczką człowieka, co do którego wierności wobec wspólnych celów mamy wszelkie powody się obawiać.

Strony nowej bliskowschodniej wojny znalazły się nad przepaścią, ale uniknęły kroku w otchłań. Na godzinę przed upływem ultimatum – zawierającego groźbę ataków na irańskie elektrownie, mosty i inną infrastrukturę – z USA nadeszły wieści o jego wstrzymaniu, z Iranu o zgodzie na warunki Donalda Trumpa, a z Pakistanu – o rozmowach pokojowych.

Świat odetchnął, ale jak po każdym pierwszym kroku w kierunku pokoju, główne strony wojny zastrzegają, że trzymają palec na spuście i są gotowe w każdej chwili znów użyć broni. Retoryka jest prawie tak samo agresywna i przesadna jak przed wstrzymaniem walk. Najważniejsze jednak, że Trump nie wydał rozkazu „zniszczenia cywilizacji”, którym groził Iranowi i którym zaszokował świat dzień wcześniej.

Przez wiele godzin nic nie wskazywało, że groźba ta miała podziałać na Iran. Teheran wzywał ludność do tworzenia żywych tarcz wokół potencjalnych celów amerykańskich bombardowań, a mieszkańcom terenów wokół instalacji nuklearnych rozdał tabletki jodu na wypadek radioaktywnego wycieku. Irańscy mułłowie grozili odwetem na niespotykaną skalę, a wiceprezydent USA – goszczący na Węgrzech – mówił o użyciu przez Trumpa broni, jakiej wcześniej nie zastosował. To podsyciło obawy, że może dojść do konfrontacji nuklearnej.

7 kwietnia 2026 r. może być opisywany jako jeden z tych momentów w historii ludzkości, kiedy było niebezpiecznie blisko katastrofy.

8 kwietnia obudziliśmy się z ulgą i perspektywą normalizacji. Przede wszystkim: nie będzie miażdżących i potencjalnie kryminalnych nalotów USA. Po drugie:

Reklama