Indie patrzą w lustro
Indie patrzą w lustro. Albo w krzywe zwierciadło. Trwa największy w dziejach spis ludności
To coś więcej niż gigantyczne ćwiczenie ze statystyki. Dane zbierane właśnie przez 3 mln urzędników – od potężnych indyjskich megamiast po maleńkie ukryte w dżunglach wioski – przełożą się na realne funkcjonowanie najludniejszego państwa na świecie. Od 2023 r. to właśnie Indie, z populacją przekraczającą 1,4 mld ludzi i średnią wieku 28 lat, są największym na globie narodem. Pozostają też wspólnotą głęboko podzieloną, w której 1 proc. najzamożniejszych kumuluje 40 proc. bogactwa kraju.
Szczegółowe informacje ze spisu wpłyną więc na dostęp do pomocy społecznej, miejsc pracy i edukacji, dadzą reprezentację polityczną kobietom, przerysują wyborczą mapę kraju. Jak dokładnie? Oto jest pytanie – a w zasadzie 33 pytania, na które od początku kwietnia do końca września nad Gangesem odpowie ponad miliard ludzi.
Jakie zboże jesz najczęściej? Masz smartfon czy zwykły telefon komórkowy? Czy w domu jest internet? Z czego zrobione są ściany, dach, podłoga twojego domu? Kto jest jego właścicielem? Ile par małżeńskich żyje w twoim gospodarstwie domowym? Czy masz dostęp do wody pitnej? Czy masz gdzie się kąpać? Czy posiadasz dostęp do toalety, jeśli tak – jakiego typu? Są też pytania o rodzaj używanego opału, posiadanie radia, telewizora, roweru czy innych pojazdów.
Tak wygląda pierwsza faza spisu. Druga, ta ważniejsza, odbędzie się wiosną przyszłego roku – wtedy zostaną zebrane informacje dotyczące wieku, płci, wyznania, wykształcenia, związków małżeńskich, wykonywanych zawodów, doświadczenia migracji, używanych języków i przynależności kastowej. A ponieważ ten drugi etap spisu niesie ze sobą głębsze implikacje społeczne, a także badawcze kontrowersje, dokładna lista pytań nie została jeszcze opracowana, o jego przebieg spierają się zaś eksperci, urzędnicy i politycy.