Na oczach tysięcy rodaków śledzących ceremonię na telebimach rozstawionych przed gmachem parlamentu 45-letni Péter Magyar został zaprzysiężony na nowego premiera Węgier. Zapowiedział walkę z korupcją, przywrócenie rządów prawa i powrót kraju do głównego nurtu polityki w UE. Rozliczenie nadużyć i naprawa ustroju państwa to warunek odzyskania przez Węgry zaufania ze strony Komisji Europejskiej. A co za tym idzie – 16 mld euro środków unijnych niezbędnych, by wydobyć rodzimą gospodarkę z zapaści, w jakiej pogrążyły ją długie rządy byłego premiera Viktora Orbána.
Lider zwycięskiej Partii Szacunku i Wolności Tisza zapowiedział prześwietlenie stanu finansów państwa i audyt największych zamówień publicznych. A także utworzenie dwóch urzędów, które zajmą się przypadkami korupcji na wysokim szczeblu i odzyskaniem skradzionych aktywów. Jeszcze w tym miesiącu ze stanowiskami pożegnają się ludzie dawnego reżimu, w tym prawdopodobnie prezydent kraju i prokurator generalny. Tisza ma 141 posłów w 199-osobowym parlamencie i może samodzielnie uchwalić nową konstytucję. Kluczowymi postaciami w 16-osobowym gabinecie będą: szef kancelarii premiera Bálint Ruff, minister gospodarki István Kapitány i ministra spraw zagranicznych Anita Orbán. Ta trójka będzie współtworzyć wraz z Magyarem nowe oblicze węgierskiej polityki, gospodarki i dyplomacji.
W przyszłą środę 20 maja węgierski premier uda się w pierwszą podróż zagraniczną – do Polski. W Warszawie spotka się z premierem Donaldem Tuskiem, w Gdańsku – z byłym prezydentem Lechem Wałęsą, a w Krakowie – z kard. Grzegorzem Rysiem. Magyar, któremu w kampanii zarzucano, że chodzi na pasku Brukseli, chce pokazać, że prowadzi niezależną politykę, zgodną z tradycjami politycznymi i historycznym znaczeniem swego kraju w regionie.