Miś o bardzo dużym rozumku
Miś o bardzo dużym rozumku. 100 lat „Kubusia Puchatka”: prawdy i przestrogi
„Dzień spędzony z przyjacielem jest jak słoik pełen miodu” – powiedział kiedyś pewien mędrzec. Gdy więc pod koniec września Xi Jinping przyleciał do Waszyngtonu, Donald Trump powitał go osobiście na płycie lotniska, na co od dekad nie zdobył się żaden amerykański prezydent. Ale w końcu chodzi o najważniejszą relację bilateralną współczesnego świata, a ewidentnie Trump chciałby się zaprzyjaźnić.
Przy takich spotkaniach liczy się każdy drobiazg: ubiór, gesty, miny. Obserwatorzy zwrócili więc uwagę na samolot, którym przyleciał lider największej dziś potęgi przemysłowej świata (amerykański Boeing 747), oczywiście na pomarańczowy kolor twarzy i za duże rękawiczki gospodarza. Dużo zainteresowania przykuł też niepewny krok Xi oraz fakt, że w kluczowych momentach przytrzymywał się żony – o jego słabym zdrowiu krążą legendy.
Czy jednak ten chwiejny krok chińskiego przywódcy, jego relatywnie krótkie nogi, solidny brzuszek i przyklejony do twarzy uśmiech nie przypominają postury pewnej postaci, która bawi i wychowuje kolejne pokolenia dzieci na całym świecie? Tak przynajmniej twierdzą przedstawiciele chińskiej diaspory w USA, którzy oprotestowali całą wizytę chińskiego dyktatora. Poprzebierali się za ową postać, nosili plakaty porównujące ją z Xi pod płotem Białego Domu, gdy Chińczyk tam się stołował, pojawili się również pod oknami hotelu Waldorf Astoria, w którym Xi nocował.
Nie możemy tu napisać, o jaką postać chodzi, bo wszystkie egzemplarze POLITYKI w Chinach zostałyby natychmiast przemielone przez cenzurę. Tak bardzo najpotężniejsza dyktatura świata boi się o wizerunek swojego przywódcy – oficjalnie „dobrotliwego wujka” – którego takie porównanie mogłoby ośmieszyć. Ale z owego porównania zdecydowanie bardziej niezadowolony powinien być ten drugi – oryginał.