Dyplomacja jądrowa
Prezydent Francji ma dwie pasje: Carlę Bruni i Arevę. Ta druga to największy koncern nuklearny świata, jego reaktory mają przywrócić Francji dawny blask i potęgę.

Fot. clango, Flickr, (CC BY SA) 

Dwa reaktory zamówił w styczniu emir Abu Dhabi. Dwa kupiły Chiny. Dwa kolejne zamierza nabyć Libia, jeden Algieria, a w kolejce czekają już Egipt, Arabia Saudyjska, Katar, Tunezja, Maroko i Jordania. W ciągu trzech ostatnich miesięcy Nicolas Sarkozy sprzedał w Azji i na Bliskim Wschodzie siedem reaktorów atomowych. Wszystkie zbuduje ta sama firma – Areva, perła w koronie francuskiego przemysłu i oczko w głowie nowego prezydenta Francji.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną