Co można zrobić dla Tybetu?

Umierać za Lhasę?
Symbolicznie - wiele.

Na przykład bojkotować chiński bojkot dalajlamy. Dlatego dobrze, że polski Sejm chce go wysłuchać na posiedzeniu. I dlatego źle, że papież Benedykt zwlekał z choćby słowem pamięci o Tybecie, kiedy było to najbardziej potrzebne.

Poza sferą symboli i gestów możliwości jest znacznie mniej. Do znudzenia przywoływane kanony realpolitik wykluczają dziś marzenie o wolnym Tybecie. To nie Kosowo. To duża część wschodzącego mocarstwa, które angażuje gospodarkę światową, czyli daje dobrze zarobić.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną