Świat

Uczniowie do wojska

Armia brytyjska szuka wojaków w szkołach (choć temu zaprzecza)

Niektórzy brytyjscy nauczyciele uważają, że armia stosuje wyrafinowane techniki rekrutacji w szkołach. Fot.  osborn.steven, Flickr, CC by SA Niektórzy brytyjscy nauczyciele uważają, że armia stosuje wyrafinowane techniki rekrutacji w szkołach. Fot. osborn.steven, Flickr, CC by SA
Brytyjskie Ministerstwo Obrony zaprzecza, że werbuje uczniów, ale przyznaje, że odwiedza klasy na zaproszenie dyrektorów, by 'podnieść poziom ogólnej świadomości'.

 

Młodzi ludzie powinni poznać prawdziwy obraz życia żołnierza, a nie jego marketingową wersję, usłyszeli nauczyciele z Narodowej Unii Nauczycieli (National Union of Teachers, NUT) na właśnie zakończonej konferencji w Manchesterze.

Tylko wtedy, kiedy w rozprowadzanych w szkołach wojskowych materiałach propagandowych uczniowie znajdą prawdziwy obraz wojny, uważa pan McGarr, nauczyciel ze wschodniego Londynu, będzie mógł z czystym sumieniem pozwolić na ich użycie w klasach. A to znaczy, że powinny się tam znaleźć informacje brzmiące tak: "Wstąp do armii - a wyślemy cię, byś prowadził imperialistyczną okupację innych krajów". "Wstąp do armii - a wyślemy cię, byś bombardował, strzelał i prawdopodobnie torturował innych ludzi". "Wstąp do armii - a poślemy cię prawdopodobnie bez odpowiedniego uzbrojenia w sytuacje, w których będą do ciebie strzelać i próbować cię zabić, bo okupujesz nie swój teren". "Wstąp do armii - a jeśli przetrwasz i wrócisz do domu, być może ranny i psychicznie zniszczony, wsparcie, jakie otrzymasz ty i twoja rodzina będzie marne".

Szesnastolatek to nie dzieciak

"Musimy zadać sobie pytanie dlaczego Ministerstwo Obrony chce wpływać na sposób, w jaki uczniowie postrzegają armię w XXI wieku", pyta delegat z południowego Londynu, Chris Kelly. "Mają trudności z rekrutacją do wojska i dlatego zachęcają uczniów", odpowiada. Członek Narodowej Unii Nauczycieli, Martin Reed, ocenił, że młodzi ludzie powinni mieć możliwość dokonania wyważonej decyzji w tej sprawie.

Rzecznik Ministerstwa Obrony odpiera nauczycielskie zarzuty: "Nie rekrutujemy w szkołach". Zespoły zadaniowe wizytują około 1000 szkół rocznie - wyłącznie na zaproszenie dyrektora i w celu podniesienia ogólnej świadomości społeczeństwa na temat sił zbrojnych. Ale niektórzy nauczyciele widzą w tym szerszy cel.

Były żołnierz, Terry, który wystąpił na antenie Radia BBC, uważa stosunek nauczycieli do uczniów za protekcjonalny. "W dzisiejszych czasach szesnastolatek to nie dzieciak - wie czego chce", twierdzi. Jeśli nie jest pewien czego chce i tylko bawi się pomysłem zaciągnięcia się do wojska - może się zapisać, pojechać na sześciotygodniowy obóz szkoleniowy i dowiedzieć się samemu, jak to jest.

 

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Ukraińska kelnerka o swojej pracy w polskich hotelach

Kobiety traktują nas jak powietrze, mężczyźni często proponują nam seks, a dzieci uważają za służące, którym nie należy się szacunek – opowiada Ukrainka, która od czterech lat pracuje na polskim wybrzeżu.

Katarzyna Zdanowicz
17.07.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną