Armia brytyjska szuka wojaków w szkołach (choć temu zaprzecza)

Uczniowie do wojska
Brytyjskie Ministerstwo Obrony zaprzecza, że werbuje uczniów, ale przyznaje, że odwiedza klasy na zaproszenie dyrektorów, by 'podnieść poziom ogólnej świadomości'.

 

Młodzi ludzie powinni poznać prawdziwy obraz życia żołnierza, a nie jego marketingową wersję, usłyszeli nauczyciele z Narodowej Unii Nauczycieli (National Union of Teachers, NUT) na właśnie zakończonej konferencji w Manchesterze.

Tylko wtedy, kiedy w rozprowadzanych w szkołach wojskowych materiałach propagandowych uczniowie znajdą prawdziwy obraz wojny, uważa pan McGarr, nauczyciel ze wschodniego Londynu, będzie mógł z czystym sumieniem pozwolić na ich użycie w klasach. A to znaczy, że powinny się tam znaleźć informacje brzmiące tak: "Wstąp do armii - a wyślemy cię, byś prowadził imperialistyczną okupację innych krajów". "Wstąp do armii - a wyślemy cię, byś bombardował, strzelał i prawdopodobnie torturował innych ludzi". "Wstąp do armii - a poślemy cię prawdopodobnie bez odpowiedniego uzbrojenia w sytuacje, w których będą do ciebie strzelać i próbować cię zabić, bo okupujesz nie swój teren". "Wstąp do armii - a jeśli przetrwasz i wrócisz do domu, być może ranny i psychicznie zniszczony, wsparcie, jakie otrzymasz ty i twoja rodzina będzie marne".

Szesnastolatek to nie dzieciak

"Musimy zadać sobie pytanie dlaczego Ministerstwo Obrony chce wpływać na sposób, w jaki uczniowie postrzegają armię w XXI wieku", pyta delegat z południowego Londynu, Chris Kelly. "Mają trudności z rekrutacją do wojska i dlatego zachęcają uczniów", odpowiada. Członek Narodowej Unii Nauczycieli, Martin Reed, ocenił, że młodzi ludzie powinni mieć możliwość dokonania wyważonej decyzji w tej sprawie.

Rzecznik Ministerstwa Obrony odpiera nauczycielskie zarzuty: "Nie rekrutujemy w szkołach". Zespoły zadaniowe wizytują około 1000 szkół rocznie - wyłącznie na zaproszenie dyrektora i w celu podniesienia ogólnej świadomości społeczeństwa na temat sił zbrojnych. Ale niektórzy nauczyciele widzą w tym szerszy cel.

Były żołnierz, Terry, który wystąpił na antenie Radia BBC, uważa stosunek nauczycieli do uczniów za protekcjonalny. "W dzisiejszych czasach szesnastolatek to nie dzieciak - wie czego chce", twierdzi. Jeśli nie jest pewien czego chce i tylko bawi się pomysłem zaciągnięcia się do wojska - może się zapisać, pojechać na sześciotygodniowy obóz szkoleniowy i dowiedzieć się samemu, jak to jest.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj